Historia ablacji, czyli najskuteczniejszej metody leczenia arytmii serca.

Ablacja – je nazwa pochodzi z łaciny – ablatio znaczy odjęcie, amputacja, jednak bez użycia skalpela. Koncepcja wywodzi się z lat 60-70 XX wieku, kiedy to lekarze próbowali łączyć badanie elektrofizjologiczne serca z użyciem wewnątrzsercowych elektrod oraz chirurgicznego leczenia arytmii.

Być może o rozwoju tej metody zadecydował … przypadek. Mało kto wie, że do rozwinięcia tej metody istotnie przyczyniło się badanie na … psie! A właściwie na jego sercu, w którym podczas badania doświadczalnego w 1981r. doszło do niezaplanowanego uszkodzenia ważnego elementu przewodzącego serca, czyli pęczka Hisa.

Przyczyną było dostarczenie prądu stałego (czyli energii DC) w miejscu przylegania końcówki elektrody wewnątrzsercowej z wewnętrzną powierzchnią serca u psa. Z tego pierwotnego niepowodzenia jednak wysnuto praktyczny wniosek, że wobec tego możliwe jest celowane zniszczenie małego obszaru tkanki, również u ludzi, a więc również u pacjentów z arytmią serca.

Ablacja, czyli początki niefarmakologicznego leczenia arytmii serca.

Porażkę przekuto zatem w sukces już rok później. Ten pomysł, który narodził się wtedy skutecznie zastosowano w 1982r., kiedy to wykonano pierwszy zabieg ablacji – tym samym zapoczątkowując erę niefarmakologicznego leczenia arytmii serca.

Właśnie wtedy wykonano pierwszy raz zabieg ablacji (była to ablacja węzła przedsionkowo-komorowego) prądem stałym o dużej energii. Po raz pierwszy wtedy wyleczono arytmię serca u pacjenta bez zastosowania tabletki. Stały prąd w zabiegach był używany jednak tylko w początkowej fazie klinicznego wprowadzania ablacji. Dzisiaj energia DC (prąd stały) ma znaczenie historyczne.

Prawdziwym przełomem w rozwoju leczenia ablacyjnego było zastosowanie prądu zmiennego, czyli energii o długości fal radiowych (RF- radiofrequency).

Niskie napięcie i wysoka częstotliwość tej energii umożliwiło większą przewidywalność wytworzonej blizny w sercu, a tym samym poprawiło bezpieczeństwo zabiegu ablacji – mówi dr hab. n. med. Krzysztof Błaszyk, prof. UM w Poznaniu.

W czasie ablacji RF końcówka elektrody ablacyjnej przylega do wewnętrznej struktury serca (wsierdzia) i rozgrzewa się do temp 50-60oC. W efekcie dochodzi do powstania niewielkiej blizny w sercu, a tym samym do zniszczenia obszaru pierwotnie elektrycznie aktywnego będącego źródłem arytmii.

jacek-legutko_jesienne-spotkania-kardiologow_poznan-jpg

Ablacja i jej dynamiczny rozwój.

Lata 90. XX wieku to dynamiczny rozwój ablacji RF z częstym praktycznym zastosowaniem elektrofizjologicznego badania serca dla potrzeb tego zabiegu. W tych latach ablację, głównie RF, wykonano niemal we wszystkich najistotniejszych arytmiach serca, między innymi w częstoskurczu węzłowym, zespole WPW, trzepotaniu przedsionków, częstoskurczach przedsionkowych i komorowych, a także w migotaniu przedsionków – kontynuuje dr Błaszyk.

Obecnie mamy dostępne trzy rodzaje ablacji: ablację RF, krioablację (także balonową) oraz laserową, jednak rzadko stosowaną.

Dalszy rozwój technologiczny umożliwił również wprowadzenie nowego systemu trójwymiarowego (3D), umożliwiającego tworzenie map elektro-anatomicznych – tłumaczy dr Błaszyk.

Trójwymiarowe systemy map (3D) – to kolejny krok naprzód.

Trójwymiarowe systemy map (3D) dedykowane są do trudniejszych zabiegów przezskórnej ablacji oraz do ablacji migotania przedsionków. Możliwość tworzenia map elektro-anatomicznych 3D w istotny sposób poprawia wizualizację przestrzenną każdej jamy serca i wybranego miejsca arytmii, czyli celu zabiegu. Zdecydowanie poprawia to precyzję mapowania arytmii przy mniejszym promieniowaniu RTG oraz również skuteczność samego zabiegu ablacji.

Obecnie ablacja jest już bardzo nowoczesnym i rozwiniętym technologicznie zabiegiem oraz najskuteczniejszą metodą leczenia arytmii serca.

Nie można jednak zapominać o tym, że ablacja jest skutecznym zabiegiem, ale w rękach doświadczonego elektrokardiologa, który wykonuje jak najwięcej tego typu zabiegów. Ewidentnie mamy tu do czynienia z tzw. krzywą uczenia się, dlatego na IX Jesiennych Spotkaniach Kardiologów w Poznaniu, które odbyły się w dniach 7-8.10.16, tak ważne było aby przekazać innym najlepszą wiedzę i najlepsze praktyki, tak aby pacjenci mogli czuć się bezpiecznie w rękach doświadczonych kardiologów.

Bowiem nic nie zastąpi wiedzy i doświadczenia zespołu wykonującego te ważne zabiegi – podsumowuje dr Błaszyk.

dr hab. n med. Krzysztof Błaszczyk, prof. UM w Poznaniu

Tekst powstał z okazji IX Jesiennych Warsztatów Kardiologów w Poznaniu.

maciej-lesiak_jesienne-spotkania-kardiologow_poznan-jpg

Zachęcamy też do zapoznania się z poniższym artykułem:

Arytmia, czyli zaburzenia rytmu serca – kiedy nie należy ich bagatelizować?

Oceń to:
| Liczba ocen: 91 Średnia: 3.4

13 KOMENTARZE

  1. Witam,

    Świetny artykuł na temat leczenia schorzenia jakim jest arytmia serca. Odpowiednie narzędzie w rękach doświadczonego chirurga może zdziałać cuda. Metoda która powoduje blizny w sercu leczy. To daje naprawdę dużo do myślenia.

    Pozdrawiam

  2. Miałam wykonaną ablacje w szpitalu w Szczecinie na Arkońskiej na początku maja br .
    Niestety , po upływie 7 godzin od zabiegu powróciło kołatanie serca .
    Odczuwam bóle serca ,ucisk w klatce piersiowej ,brak tchu i energii.
    Wiem , że nie zawsze dolegliwości ustępują po jednym zabiegu i trzeba poddać się drugiemu zabiegowi .
    Mam nadzieję ,że drugi zabieg przyniesie mi oczekiwaną przeze mnie
    poprawę zdrowia . Pozdrawiam . Bożena

  3. Miałem ablację 09.03.2017 w Warszawie przez prof. Kułakowskiego, na drugi dzień do domu i NORMALNE ZYCIE BEZ ŻADNYCH OGRANICZEŃ. Jedyne “powikłania” to bardzo duży (prawie całe udo) krwiak.Ale to chyba moja wina bo zamiast leżeć sztywno przez 10-12 godz cały czas się wierciłem zamiast leżeć plackiem:) Namawiano mnie na ablację od 2010r i bardzo się bałem, konsultowałem z 4 kardiologami i 3 było zdecydowanie za, jeden tak sobie 🙂
    Namawiam wszystkich którzy się wahają . Czasem wizyta u stomatologa powoduje więcej bólu i stresu. Dwa m-ce po zabiegu jeszcze coś się tam działo ale teraz po ponad 5 m-cach zero śladu jakiejś arytmii:)Nie biorę zadnych leków na arytmie

    • Ja jestem świeżo po ablacji, dochodzę do siebie choć ciągle gdzieś boli,to w klatce to głowa codziennie ale jestem dobrej myśli bo upłynęło dopiero zaledwie kilka dni

      • Myślę ze za kilka dni bedziesz “śmigał” jak nowonarodzony. U mnie jak juz napisalem wszystko wróciło do calkowitej normy po ok 5 m-cach. Bezpośrednio po zabiegu nic mi nie dolegał, ale różne są uszkodzenia serca i różne ablacje. Ja miałem wypalane tylko trzy punkty ale były bardzo trudne do namierzenia i dopiero bezposrednia reka pana prof. znalazła te ogniska.Zabieg (calkowity) trwał 2.5 godz. Teraz jak sobie badam puls to aż miło posłuchać 🙂 Pozdrawiam i na bank za kilka dni też bedziesz się tak czuł. A siniakiem też nie ma sie co przejmować:) wchłonie się 🙂

    • Ciężko polecić kogoś kogo się nie zna. Ja dostałem namiary na profesora od swojego kardiologa. Jestem z Łodzi i tam tez robią zabiegi ablacji, podobno tez dobrze. Ale pojechałem do Warszawy bo polecił mi to mój kardiolog do którego mam zaufanie . Jestem bardzo zadowolony. Porozmawiaj ze swoim kardiologiem a najlepiej z kilkoma. Na pewno polecą ci dobry ośrodek. I zero stresu, żadnych nieprzyjemnych doznań, nie odczuwałem żadnego bólu podczas zabiegu, tylko przy wkłuciu minimalnie bolało.Tylko to leżenie plackiem (10-12 godz przy wkłuciu przez tętnice) to największa uciążliwość. Jak chcesz więcej wiadomości napisz na gg 5651600 byłem robiony w marcu 2017

  4. Witam.Mój mąż z powodu arytmii i wysokiego ponad 100 pulsu,
    w sierpniu tego roku został poddany w Klinice K. w Kielcach zabiegowi ablacji typu RF. W efekcie w operowanym w 2002 roku sercu odkleiła się łata,występuje przeciek z jednej komory do drugiej, ciśnienie spadło do 100/60,a puls wynosi średnio 45 !
    Jest b.osłabiony,czeka go kolejna naprawcza operacja serca i dodatkowo wstawienie nowej zastawki.
    Czy lekarze mając całą dokumentację medyczną,nie powinni wziąć pod uwagę stanu pacjenta i wykonać krioablację która być może nie poczyniła by tyle szkód?
    Teraz jesteśmy tak przerażeni,że mamy wątpliwości poddać się opiece Kliniki w Kielcach.
    Pozdrawiam.Bernadeta

  5. Miałem dwie ablacje . Po pierwszej znaczne zaostrzenie objawów. Migotanie zamieniło się w trzepot którego w zasadzie na dało się wygaszać lekami( tylko kardiowersje elektryczne). Po drugiej troszeczkę lepiej ale arytmia i tak jest dużo bardziej nasilona niż przed ablacjami. Srednio raz na tydzień leżę w szpitalu i mam chemiczną kardiowersję. Przed ablacjami tylko raz miałem długi wielogodzinny atak. A tutaj mówią że w zasadzie nie ma powikłań arytmicznych; kosmiczna bzdura.

Zapytaj lub skomentuj:

Napisz komentarz
Podaj swoje imię