Wszystkim, którzy zastanawiają się czy obecna kwarantanna ma sens polecam poniższe, komputerowe modele opublikowane w dniu 14.03.2020 przez Washington Post. Choć to proste symulacje, które nie uwzględniają wielu czynników, bardzo dobrze obrazują, co tak naprawdę może spowolnić tempo rozprzestrzeniania się jakiegokolwiek wirusa. To wszystko matematyka, nie żadne wróżenie z fusów. Modele bazują na założeniu: w małej wiosce żyje 200 mieszkańców, wśród których tylko jedna osoba jest zarażona. W zależności od przyjętego wariantu zachowań społecznych i administracyjnych animacje pokazują sposób rozprzestrzeniania się wirusa oraz krzywą zachorowań. Tylko jeden model wyraźnie zmniejsza ryzyko i daje szansę na pozytywne zakończenie.

Model pierwszy: free-4-all – brak strategii ochronnej, żaden mieszkaniec wioski nie przejmuje się zakażeniem.

Doskonale widać mechanizm rozprzestrzeniania się wirusa. Zwróćcie uwagę na górną część animacji. Pokazuje ona krzywą zachorowań. Jej szczyt następuje szybko. To bardzo groźna sytuacja z punktu widzenia systemu ochrony zdrowia. W przypadku koronawirusa WHO spodziewa się konieczności hospitalizowania ok. 20% osób chorych na Covid-19.

Model drugi: attempted quarantine – próba wymuszenia kwarantanny dla części obywateli wioski.

To strategia, którą przyjęły Chiny w pewnym momencie odcinając Wuhan. Ten model opóźnia szerzenie wirusa, ale nie jest optymalny (gdyby był, wirus nie wyszedłby poza granice Chin). Kwarantanna zawsze prędzej czy później “puszcza” i przestaje być szczelna.

Model trzeci: moderate social distancing – czyli samoograniczanie się obywateli.

To strategia, w ramach której 3/4 mieszkańców podejmuje decyzję o nie przemieszczaniu się (zostają w domu). Ta 1/4 osób, które nie stosują się to mogą być obywatele, którzy nie wierzą w kwarantannę. Mogą to także być osoby, które muszą sie przemieszczać w związku ze świadczeniem usług społecznych. W tym modelu krzywa zarażeń jest już widocznie spłaszczona.

Model czwarty: extencive social distancing – czyli samoograniczanie się obywateli w stopniu znacznym.

To strategia, w ramach której tylko 1 na 8 obywateli przemieszcza się. 7/8 zostaje w domu. W praktyce to najskuteczniejsza i najbardziej efektywna metoda, która znacznie wypłaszcza krzywą zakażeń, co opóźnia roznoszenie się wirusa.

Przeczytaj także: Maski ochronne tylko dla chorych na COVID-19? Jeśli to prawda – powinnismy je nosić wszyscy!

Jaki z tego wszystkiego wniosek?

Żaden model nie daje pełnej ochrony, ale extensive social distancing znacznie spowalnia rozprzestrzenianie się choroby. To jest kluczowe w kontekście wydolności służby zdrowia. 

Żeby lepiej sobie uświadomić skalę zagrożenia spójrzcie na dane, które opublikował portal Medycyna Praktyczna:

W Chinach hospitalizacji na Oddziałach Intensywnej Terapii (OIT) wymagało 6% chorych. Ostrą niewydolność oddechową rozpoznano u 40% leczonych na OIT, ostre uszkodzenie nerek u 6%, a wstrząs septyczny u 13,4%. Wentylację mechaniczną stosowano u blisko 60% osób. Zgon wystąpił u 22,4% leczonych na OIT, podczas gdy w populacji ogólnej to 1,4%.

Nie możemy się fiksować na niskiej, ogólnej śmiertelności. Ona zwiększy się dramatycznie, jeśli osobom wymagającym pomocy na OIT, nie będzie można jej udzielić z powodu braku miejsca, braku lekarza, czy braku respiratora…

Prosta symulacja (odwzorowanie sytuacji w Chinach), w ramach której nagle mamy 80% chorych, z których 6% wymaga hospitalizacji, z których kolejne 40% ma niewydolność oddechową oznacza w Polskich warunkach konieczność natychmiastowego leczenia prawie 1,9 mln osób i wspomaganie oddychania u 750 tysięcy obywateli (38,5 mln x 80% zakażonych x 6% wymagających hospitalizacji x 40% ostra niewydolność oddechowa). To jest nie do zrealizowania! W takim scenariuszu ludzie będą umierali, bo nie będzie im jak / czym pomóc.

Obecne restrykcje mają za zadanie spowolnienie i wypłaszczenie krzywej zachorowań. O to toczy się batalia. 

Zobacz także: Koronawirus: nie panikuj, ale zmień swoje nawyki.

2 KOMENTARZE

Zapytaj lub skomentuj:

Napisz komentarz
Podaj swoje imię