Strona główna Choroby zakaźne Maski ochronne to rozwiązanie sensowne tylko dla chorych na COVID-19? Jeśli tak,...

Maski ochronne to rozwiązanie sensowne tylko dla chorych na COVID-19? Jeśli tak, to powinnismy je nosić wszyscy!

0
6881
Wszyscy powinni nosić maski chroniące przed rozprzestrzenianiem się wirusa COVID-19

Oficjalna narracja władz jest następująca: noszenie maski przez osoby zdrowe nie ma sensu. W te same tony uderza Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), której nawiasem pisząc zdarza się przecież zmieniać swoje rekomendacje. Media społecznościowe aż huczą od dyskusji na ten temat. Spróbujmy do problemu podejść matematycznie, posługując się logiką lub, jak kto woli, zdrowym rozsądkiem.

Entliczek, pętliczek czerwony stoliczek, na kogo wypadnie ten będzie… nosicielem SARS-CoV-2

Na początku oficjalne dane Ministerstwa Zdrowia. W piątek 20.03.2020 minister Szumowski poinformował, że przeprowadzono 13 100 (słownie: trzynaście tysięcy sto) testów. Według danych GUS na koniec 2019 roku w Polsce było 38,4 miliona mieszkańców. Oznacza to, że w chwili podawania przez ministra informacji, przebadano 0,034% populacji.

Pierwszego nosiciela w Polsce zdiagnozowano 4 marca 2020 roku. 20 marca chorych było już 425 osób (17 dni od daty pierwszego zakażenia). W chwili pisania tego artykułu mamy już 627 potwierdzonych przypadków COVID-19 (19 dzień epidemii). Wirus będzie się rozprzestrzeniał. Pisaliśmy niedawno o matematycznych modelach roznoszenia wirusa.

Dzieląc liczbę dni przez liczbę testów łatwo policzyć, że do 20 marca wykonywano ich średnio 771 dziennie. To oczywiście tylko statystyka, bo 19 marca minister podawał, że każdego dnia wykonuje się ich już ok. 1500 dziennie. Oznacza to, że jeśli tempo badań się nie zwiększy (nie wiem, jakie są możliwości w tym zakresie), do końca marca przeprowadzonych zostanie łącznie 29 600 testów (0,077% populacji), a do końca kwietnia badanie przejdzie 74 600 (0,194% osób).

Jak zachowywalibyśmy się w środowisku, w którym 99,8% osób mogłoby być zarażonych wirusem?

Wiem, brzmi niewiarygodnie i być może wielu z Was w tym momencie przestanie czytać dalej (o czym ten facet bredzi?). Te 99,8% to oczywiście w tej chwili czysta teoria. Gdybyśmy prawie wszyscy byli zarażeni, walka z wirusem byłaby bezsensownym wysiłkiem. Tyle tylko, że jeśli miałoby do tego dojść, albo jak twierdzą niektórzy i tak dojdzie, to ważne żeby stało się to jak najpóźniej. Chodzi przecież o wypłaszczenie krzywej zachorowań, bo tylko to może uchronić służbę zdrowia od całkowitego, katastrofalnego w skutkach paraliżu. Jeśli więc do końca kwietnia przebadamy 0,2% populacji, to znaczy że pozostałe 99,8% może stanowić potencjalne zagrożenie. Zastanówcie się proszę, aż 80% z nas przejdzie tę chorobę bezobjawowo i prawdopodobnie nigdy nie zostanie poddane testowi! Jeśli kwarantanna ma służyć zatrzymaniu rozprzestrzeniania się wirusa, to maseczki mogłyby znakomicie pomóc w tym zadaniu. Nie wszyscy bowiem siedzimy w domach (niestety!). Wychodzimy na spacer, do sklepu, jedziemy na stację benzynową. Trzeba też pamiętać, że niektórzy nie mogą pracować zdalnie. Właśnie dlatego powinniśmy nosić maski! Nikt z nas nie ma pewności, że jest zdrowy. Skoro więc maski są tylko dla chorych powinniśmy przyjąć założenie, że być może sami roznosimy właśnie wirusa.

Maski nie chronią przed zarażeniem – to fatalne twierdzenie może drastycznie przyśpieszyć rozwój epidemii!

Nie jestem specjalistą od właściwości ochronnych konkretnych modeli masek. Nie będę także obalał tezy, że osoby zdrowe nie powinny ich nosić, choć ma to sens choćby ze względu na odruch dotykania twarzy brudnymi rękoma. Starałem się jedynie wykazać brak logiki w obecnym podejściu. Mamy dziś bowiem sytuację, w której jesteśmy zdrowi de facto jedynie wtedy, kiedy zostanie to potwierdzone stosownym testem. O ilości przeprowadzanych badań pisałem wyżej. Czy zatem dla naszego wspólnego dobra nie warto nosić maseczek? Takie postępowanie mogłoby znacząco utrudnić rozprzestrzenianie się wirusa! Akcję #ZaostańWDomu powinno się o rozszerzona o hashtag #JeśliMusiszWyjśćWyjdźWmasce!

Skoro to takie proste, to czemu władze o tym nie wiedzą?

Ależ wiedzą! Rządzący liczyć potrafią doskonale. Niezależnie od naszych sympatii politycznych na szczytach władzy nigdy nie siedzą przecież idioci. Obecna polityka informacyjna w tym zakresie najprawdopodobniej wynika z chęci uniknięcia marnowania i tak już skromnych zasobów. Maski bowiem powinny być w pierwszej kolejności dostępne dla służb medycznych i innych, które w tym czasie dbają o funkcjonowanie państwa. Władze z pewnością starają się racjonalniej zarządzać tym, czym aktualnie dysponują. Nie da się przecież wprowadzić nakazu noszenia masek bez powszechnego do nich dostępu. Mam więc nadzieję, że gdzieś w fabrykach szyją się już miliony potrzebnych nam maseczek oraz drukują instrukcje ich prawidłowego użytkowania.

Doświadczenia innych krajów

Zobaczcie zdjęcia z azjatyckich państw. Cieżko znaleźć kogoś bez maski na twarzy. Wcześniej noszono je ze względu na smog, teraz także z powodu koronawirusa. Jeśli Azja to za daleko, warto pamiętać, że Czesi już 18 marca 2020 wprowadzili nakaz noszenia maseczek (lub innego materiału chroniącego twarz). Mam nadzieję, że i my zdążymy zanim będzie za późno.

Póki co najlepszą metodą na spowolnienie epidemii jest stosowanie się do wytycznych. #ZostańWdomu ma ogromne znaczenie. Nie wychodźcie jeśli nie musicie. To co się da, załatwiajcie on-line.