Lek i suplement – te apteczne medykamenty znajdziemy w każdym polskim domu. Co roku Polacy wydają na leki dostępne bez recepty i suplementy diety miliardy złotych! Za ogromną ilością wciąż nowych preparatów, które w ekspresowym tempie trafiają na apteczne półki trudno nadążyć. Nie dziwi więc fakt, że większość z nas czuje się nieco zagubiona w gąszczu informacji i daje wiarę przekazowi reklamowemu. Niestety, nie zawsze z korzyścią dla własnego zdrowia! Jak odróżnić lek od suplementu i dlaczego warto rozważnie podchodzić do ich przyjmowania?

[aktualizacja: 01’2021]

Lek czy suplement – oto jest pytanie!

Pierwszym i kluczowym problemem przeciętnego pacjenta odwiedzającego aptekę jest brak świadomości o zróżnicowanym asortymencie na półkach. Na pierwszy rzut oka wszystkie pudełka wydają się podobne – mają zbliżony kształt i atrakcyjną szatę graficzną.

Tymczasem prawda jest zgoła inna. Kupując określony preparat w aptece możemy otrzymać:

  • środek leczniczy,
  • suplement diety,
  • środek spożywczy specjalnego przeznaczenia żywieniowego,
  • wyrób medyczny.

Wszystkie wyżej wymienione pozycje mają zupełnie inny status prawny, właściwości, a co najważniejsze skierowane są do innej grupy pacjentów.

Produkt leczniczy

Produkt leczniczy jest substancją lub grupą substancji, które posiadają zdolność zapobiegania lub leczenia chorób. Każdy lek ma ściśle określone wskazania zatwierdzone przez Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych (URPL). Nad jego bezpieczeństwem czuwa natomiast inspekcja farmaceutyczna, która stale monitoruje jego jakość. Może także wydać odpowiednie decyzje o wstrzymaniu lub wycofaniu z obrotu jego określonych serii. Co najważniejsze, aby producent wprowadził lek na rynek musi przedstawić odpowiednią dokumentację. Musi ona zawierać szczegółowe dane dotyczące jakości, skuteczności i bezpieczeństwa stosowania.

Suplement

Suplement, w przeciwieństwie do produktu leczniczego, nie podlega jurysdykcji inspekcji farmaceutycznej, a sanitarnej. Nie dotyczy go więc ustawowy obowiązek ciągłego monitorowania jakości. Najczęściej bada się go wyrywkowo np. na obecność skażeń mikrobiologicznych, pestycydów czy metali ciężkich.

Nikt nie bada, czy suplement zawiera rzeczywiście taki skład, jaki deklaruje jego producent na opakowaniu. Aby zarejestrować suplement nie należy składać w URPL szczegółowej dokumentacji, a wystarczy tylko powiadomić Główny Inspektorat Sanitarny o wprowadzeniu produktu do obrotu.

Łatwość wejścia na rynek oraz brak nadzoru zachęcają producentów do inwestowania w produkcję suplementów, które przynoszą szybki zysk. Wielu z nich decyduje się na nieetyczne działania marketingowe. W jaki sposób? Kierując przekaz reklamowy do osób chorych niektórym suplementom przypisują właściwości lecznicze. W efekcie czego nieświadomy pacjent myli lek z suplementem diety. Spójny przekaz reklamowy w telewizji, radio czy internecie utrwala te mylne przekonania, o czym świadczy wynik badania TNS OBOP .

Tylko 27% Polaków potrafi prawidłowo zdefiniować suplement diety, a 51% z nich jest świadoma, że jest on przeznaczony tak naprawdę dla osób zdrowych.

Tymczasem rozróżnienie obu preparatów jest banalnie proste. Produkt leczniczy posiada na opakowaniu numer pozwolenia, a suplement diety jest oznaczony tuż pod nazwą handlową!

To może Cię zainteresować: Jaka detoksykacja organizmu ma sens? Jak możemy pozbyć się metali ciężkich z organizmu?

Radioklinika | Lek czy suplement?

Wiele nazw, ten sam lek!

Świeżo upieczeni rodzice w trosce o zdrowie swojego dziecka starają się szybko reagować na każde niepokojące objawy. Swoją wiedzę o leczeniu czerpią najczęściej z internetu, od znajomych czy doświadczonych rodziców. Niestety wiedza ta nie zawsze znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Szybkie tempo życia sprawia, że uzupełniając domową apteczkę lub zaopatrując się w leki pierwszej potrzeby rodzice nie zwracają uwagi na skład produktu. Zwykle kierują się tylko i wyłącznie jego nazwą!

Kupując czopki przeciwgorączkowe, syrop przeciwzapalny czy lek złożony na przeziębienie rodzice nie są świadomi, że każdy z nich zawiera w swoim składzie paracetamol, którego przedawkowanie prowadzi do uszkodzenia wątroby i śmierci!

Przekonał się o tym 60-letni mężczyzna, który zmarł na skutek jego przedawkowanie – nie pomogło nawet dializowanie nerek i wątroby.  Pamiętajmy więc – nazwa leku nie może być utożsamiana z jego składem! Ten sam skład chemiczny, może być ukryty pod różnymi nazwami handlowymi.

Warto dokładnie czytać opakowanie i ulotkę leku, na których znajduje się nazwa chemiczna i dawka substancji leczniczej.

Nieznajmość składu leku podawanego dziecku bywa niebezpieczna. Przykładem może być nieświadome podanie popularnego syropu na kaszel zawierającego kodeinę dzieciom poniżej 12 roku życia. 10% podanej dawki kodeiny ulega metabolizmowi w wątrobie, w wyniku czego jest ona przekształcana do morfiny(!). W efekcie mały pacjent otrzymuje wtedy małą dawkę silnego środka narkotycznego. Aktualnie odchodzi się od takiego stosowania kodeiny u dzieci. Zwłaszcza, że w obrocie aptecznym dostępne są równie skuteczne i bezpieczniejsze środki lecznicze np. butamirat.

Sprawdź także: Bierzesz leki? Sprawdź, czy nie robisz sobie krzywdy!

Więcej, nie oznacza lepiej – uwaga na interakcje!

Znajomość składu preparatu jest ważna, ale nie wystarczająca do prowadzenia bezpiecznego leczenia. Istotną rolę w tym procesie odgrywają interakcje między środkami leczniczymi.

Interakcje stanowią wzajemne oddziaływanie dwóch lub większej ilości substancji leczniczych między sobą, które prowadzą do potęgowania lub niwelowania działania.

Większość interakcji lekowych jest niebezpieczna dla zdrowia. Sami niestety nie jesteśmy w stanie ich wychwycić – wymaga to specjalistycznej wiedzy, którą posiada magister farmacji. Nie traktujmy go więc jako “receptomatu” czy ekspedienta, ale korzystajmy z jego umiejętności, by zachować zdrowie naszych pociech.

WAŻNE! Podczas zakupów w aptece zapytajmy farmaceutę czy proponowany przez niego środek nie wchodzi w interakcje z innymi lekami, jakie są przeciwwskazania do stosowania oraz sposób przechowywania.

Najczęstsze interakcje pomiędzy środkami leczniczymi

Do najczęstszych szkodliwych interakcji jest zestawianie ze sobą syropów przeciwkaszlowych (na suchy kaszel) z rozrzedzającymi wydzielinę (wykrztuśnych). To błędne postępowanie jest utrwalane przez przekaz reklamowych syropów: “na suchy i mokry kaszel”. Tymczasem hamowanie odruchu kaszlu przy jednoczesnym rozrzedzaniu wydzieliny w drzewie oskrzelowym skutkuje zaleganiem jej w drogach oddechowych, nadkażeniem bakteryjnym i groźnym powikłaniom.

Z mojej praktyki zawodowej wynika, że wielu rodziców zbyt wcześnie rozpoczyna leczenie, wytaczając do walki z infekcją działa “wielkiego kalibru” lub wręcz odwrotnie – zwleka z wizytą u specjalisty, przedłużając w nieskończoność samoleczenie swoich dzieci. Część rodziców korzysta również z niewykorzystanych leków przepisanych przez lekarza podczas poprzedniej infekcji. Choć za takim postępowaniem kryje się aspekt ekonomiczny – może być ono brzemienne w skutkach.

Przeczytaj również: Interakcje mogą potęgować lub osłabiać działanie leków – dowiedz się o nich więcej!

Leki i suplementy | Sprawdź czy Twoja domowa apteczka jest bezpieczna!

Nie bierz i podawaj leków bez potrzeby!

Większość infekcji u dzieci w wieku przedszkolnym ma charakter samoograniczający się i ujawnia się pod postacią zapalenia górnych dróg oddechowych. Zwykle nie wymaga ono skomplikowanego leczenia.

W takich przypadkach warto sięgnąć do zasobów medycyny naturalnej, która w ostatnim czasie ma sporo naukowych podstaw. Takie domowe bogactwa jak pieprz czarny (Piper nigrum L.), kurkuma (Curcuma longa), kłącze imbiru (Zingiber rhizoma) czy czosnek pospolity (Allium sativum) mają udodowodnione działanie wspomagające leczenie infekcji. Niektóre doniesienia naukowe wskazują, że królujący na naszych stołach rosół z kury hamuje migrację neutrofilów. To elementy morfotyczne krwi, które odpowiadają za rozwój pełnoobjawowego stanu zapalnego – gorączki, wysięku z naczyń i bólu. Ponadto podczas jedzenia rosołu dochodzi do inhalacji parą wodną, co ma pozytywny wpływ na stan górnych dróg oddechowych.

Więcej przeczytasz tutaj: Infekcje górnych dróg oddechowych – sposoby leczenia, możliwe powikłania.

Cukierek za szybą…

Tymczasem wielu rodziców decyduje się na ciekawą i zyskującą popularność alternatywę w postaci żelków, lizaków na gardło, pastylek czy landrynek. W tej formie produkowane są przede wszystkim suplementy diety, niektóre leki bez recepty oraz część leków z przepisu lekarza.

Przystępna forma podania ma jednak również drugą stronę medalu. Dzieci po pewnym czasie przyzwyczajają się do atrakcyjności tych “postaci leku”, zaczynają traktować je jak łakocie. Grozi to niekontrolowanemu zatruciu po przyjęciu danej substancji bez wiedzy rodzica!

Ponadto ze względu na wiele substancji pomocniczych nadających im kształt, wielkość, smak, zapach i barwę nie mogą być one podawane u dzieci poniżej 4. roku życia. Występująca w tych postaciach żółcień pomarańczowa (E110), tartrazyna (E102) oraz błękit brylantowy mogą wywoływać skórne objawy alergiczne – pokrzywkę, świąd oraz wyprysk kontaktowy.

UWAGA! Należy pamiętać, że każda postać leku zawiera substancje pomocnicze, które mimo że powinny być farmakologicznie obojętne, wykazują wiele działań niepożądanych. I tak etanol, glikole propylo-i polietylenowe oraz alkohol benzylowy mogą wywoływać neurotoksyczność, zwłaszcza po ich przedawkowaniu! Z kolei polisrotbat 20 i 80 przy długotrwałym stosowaniu mogą uszkadzać wątrobę i nerki, a chlorek benzalkonium, barwniki azowe i parabeny mogą u dzieci-alergików powodować reakcje nadwrażliwości, a nawet wstrząs anafilaktyczny.

Suplement czy lek? Słowem podsumowania…

Na koniec chciałbym zwrócić się do wszystkich rodziców – leczmy swoje pociechy z głową. Pamiętajmy, że atrakcyjne opakowanie danego preparatu kryje za sobą przede wszystkim chemiczny związek czynny, który stosowany bez odpowiedniej wiedzy i nieracjonalnie zamiast pomóc, może mocno zaszkodzić! Tu potrzebna jest przede wszystkim rozwaga.

I co najważniejsze, korzystajmy z konsultacji lekarskiej, a w przypadku wątpliwości dopytujmy swojego farmaceutę i czytajmy z uwagą ulotki dołączone do leków. Niech dewiza ojca nowożytnej medycyny – Paracelsusa – zawsze towarzyszy nam podczas leczenia siebie i swoich pociech:

“Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną (łac. Dosis facit venenum)”.

Zajrzyj po więcej do naszego działu: PARENTING

1 KOMENTARZ

  1. Suplement suplementowi nie równy. Dużo jest takich, które naprawdę nic nie robią, dlatego warto poszukać tych, które mają odpowiedni skład i są wysokiej jakości. Ja się zdecydowałam na suplement herbaya z wyciągiem z głogu na poprawę pracy serca. Preparaty tej firmy są dobrze przebadane, do tego forma ekstraktu zapewnia im skuteczne działanie

Zapytaj lub skomentuj:

Napisz komentarz
Podaj swoje imię