Niechęć do nowych pokarmów, dziwactwa żywieniowe czy brak apetytu stają się coraz częstszym problemem u małych dzieci. Liczba osób zgłaszających się do aptek czy poradni gastroenterologicznych stale wzrasta. W większości przypadków źródłem zaburzeń łaknienia nie są dzieci, lecz … ich rodzice!

Oceń to:
| Liczba ocen: 8 Średnia: 5

Z jednej strony zaburzeń apetytu nie można bagatelizować, z drugiej jednak nie powinny one urastać do rangi problemu nie do rozwiązania. To na rodzicu, a po części również na pracownikach ochrony zdrowia spoczywa obowiązek wyraźnego rozróżnienia stanów wymagających pilnego leczenia od tych wynikających z błędnych nawyków żywieniowych czy problemów emocjonalno -wychowawczych.

Rodzica niepokoić powinien osłabiony apetyt dziecka, któremu towarzyszy nagłe zahamowanie przyrostu ciała lub ubytek masy. Takie objawy wskazywać mogą na wczesne stadium cukrzycy, celiakii, choroby zapalnej jelit, zaburzeń hormonalnych czy infekcji układu moczowego.

Niejadek a proces programowania metabolicznego

Należy pamiętać, że przez pierwsze 3 lata życia dziecka dojrzewa jego metabolizm! Wraz z równoległym i dynamicznym rozwojem układu nerwowego zachodzi proces tzw. programowania metabolicznego. Zaczyna się on już znacznie wcześniej, bo w życiu płodowym. Niestety wiele przyszłych mam o tym zapomina, wychodząc z założenia, że wszystkie niedobory żywieniowe można uzupełnić przy pomocy preparatów witaminowo – mineralnych dedykowanych kobietom w ciąży.

Teoria programowania żywieniowego zakłada, że niekorzystne warunki w życiu płodowym oraz wczesnym niemowlęctwie mogą prowadzić do określonych konsekwencji zdrowotnych w przyszłości.

Po raz pierwszy hipotezę taką przedstawili brytyjscy badacze, którzy zaobserwowali zależność między niską masą urodzeniową dziecka a zwiększonym ryzykiem rozwoju chorób metabolicznych w życiu dorosłym. W populacji Holendrów, którzy przeżyli II Wojnę Światową i borykali się z problemem głodu również zaobserwowano w życiu dorosłym wyższą zachorowalność na chorobę wieńcową, zaburzenia gospodarki lipidowej czy wyższe BMI.

Radioklinika | Niejadek, czyli czym skorupka za młodu nasiąknie!

Czym skorupka za młodu nasiąknie …

Choć czasy głodu i wojen mamy już za sobą, problem niedoborów energii i pełnowartościowego białka w diecie kobiet w ciąży jest nadal aktualny. Źródłem tych złych nawyków jest ślepe podążanie za modami żywieniowymi, dbaniem za wszelką cenę o sylwetkę w czasie ciąży czy spożywanie “pustych kalorii”, których źródłem jest wysokoprzetworzona żywność, wszechobecne gotowe produkty garmażeryjne czy fastfoody.

W przekonaniu wielu kobiet następstwa byle jakiego odżywiania można niwelować przy pomocy wygodnych suplementów diety “uzupełniających” dietę. Nic bardziej mylnego!

Bagatelizujący stosunek do roli żywienia nie mija jednak wraz z przyjściem dziecka na świat. Choć w wielu badaniach wykazano ochronny wpływ karmienia piersią na ryzyko rozwoju zaburzeń odżywiania, to nadal wiele Polek bez żadnych poważniejszych powodów porzuca karmienie piersią na rzecz karmienia mieszankami mlecznymi.

Wokół tych ostatnich przez ostatnie dwudziestolecie urosło sporo mitów. Jednym z nich była rzekoma wyższość “mleka w proszku” nad mlekiem matki, które uważano za “niepełnowartościowe”. To fałszywe przekonanie było stale podsycane w wielu kręgach, którym zależało na utrzymaniu sprzedaży sztucznych mieszanek na odpowiednio wysokim poziomie.

Badanie EU Childhood Obesity Programe, prowadzone w latach 2002–2005 porównywało rozwój dzieci w zależności od ilości białka w mieszance mlecznej. Po 2-letniej obserwacji odkryto, że niemowlęta otrzymujące mieszankę z mniejszą ilością białka w wieku 2 lat miały mniejszą masę ciała przy tej samej długości niż karmione z większą ilością białka. Równocześnie, co zrozumiałe, charakteryzowały się one niższym wskaźnikiem BMI.

Niejadek | Co sprzyja wystąpieniu zaburzeń łaknienia u dziecka?

Z mojej praktyki aptecznej i dostępnej literatury wynika, że najczęstszym błędem sprzyjającym pojawianiu się zaburzeń apetytu jest dostarczanie z pożywieniem zbyt dużej ilości cukrów oraz nieregularność posiłków.

Jednocześnie dieta malucha jest uboga w witaminę D3 i wapń (dane Instytutu Żywności i Żywienia). Wielu rodziców podchodzi restrykcyjnie do tematu słodyczy u swoich pociech, zapominając jednocześnie o tym, że cukry proste są składnikiem wielu produktów żywnościowych. Niechlubnym przykładem są napoje, nektary czy soki owocowe, które są bogatym źródłem cukru prostego fruktozy, lub co gorsza dosładzane są sacharozą.

Radioklinika | Niejadek a nadmiar cukru w diecie!

Niestety dla wielu rodziców soki nadal są substytutem świeżych warzyw i owoców, więc uważają je za produkty zdrowe. Jak wiadomo cukry proste mają bardzo wysoki indeks glikemiczny, w krótkim czasie powodują nagły wzrost stężenia glukozy. Podawanie takich produktów w odstępach 1-2 godzinnych zaburza rytm opróżnień żołądka, a w dłuższej perspektywie regulację apetytu.

Optymalne dla uczucia głodu i sytości jest utrzymywanie u dziecka minimum 3-godzinnych odstępów pomiędzy głównymi posiłkami z przestrzeganiem bezwzględnego zakazu podjadania lub picia słodkich napojów pomiędzy tymi posiłkami.

Część rodziców przychodzi do apteki ze swoją pociechą, mówiąc, że to niejadek i poszukując rozwiązania problemu w reklamowanych syropach na apetyt. By “niejadek zjadł obiadek” niezbędna jest ciągła praca nad nawykiem zdrowego odżywiania, a nie uciekanie się do prostych i nieskutecznych rozwiązań. Maluchy w wieku przedszkolnym z natury są niechętne do nowych pokarmów i smaków.

Jeśli dziecko od początku nie jest przyzwyczajane do nowych doznań, nie można oczekiwać cudów w późniejszym okresie. Specjaliści często sugerują, że dziecko musi co najmniej kilkanaście razy (!) spróbować nowego pokarmu, by go zaakceptować.

W kontaktach z niejadkami należy więc konsekwentnie ponawiać podawanie określonych produktów.

Żelazna zasada żywienia niejadków mówi: „Rodzic decyduje CO i KIEDY je dziecko. Dziecko ma prawo decydować tylko o tym ILE zje”.

Co oznacza pojęcie niedostymulowanie oralne?

Istotnym problemem współczesnych pociech jest tzw. niedostymulowanie oralne, które prowadzić może do nadwrażliwości oralnej. To ono sprzyja powstawaniu nieprawidłowych odruchów, zwiększa częstotliwość pojawiania się odruchu wymiotnego, uniemożliwia prawidłową higienę jamy ustnej oraz ogranicza w znaczącym stopniu jadłospis dziecka.

Terapeuci integracji sensorycznej są przekonani, że przyczyną takiego stanu rzeczy jest długotrwałe podawanie zmiksowanych, papkowatych pokarmów, które nie aktywizują jamy ustnej i zębów, wyręczanie dziecka poprzez “wlewanie” zawartości łyżki czy kieliszka do buzi bez współpracy malucha.

Takie zachowania prowadzą często do sytuacji, kiedy dziecko dławi się lub zachłystuje treścią pokarmową. Nieprzyjemne wrażenia, jakie przeżywa dziecko w takiej sytuacji jeszcze bardziej potęgują niechęć do jedzenia i tak pojawia się w domu dziecko – niejadek!

A co powiecie na metodę BLW?

Tu warto wspomnieć o metodzie BLW, która wykorzystuje naturalną ciekawość dziecka do poznawania świata. Dzieci karmione tą metodą już od pierwszego posiłku mają wolność wyboru. Rola rodzica ogranicza się do przygotowania i podania posiłku – kładzie przed dzieckiem kawałki jedzenia (np. różnych gatunków warzyw, owoców czy mięsa), by miało do niego swobodny dostęp. To dziecko decyduje czy zje, ile zje – samo chwyta jedzenie w rączkę i wkłada do buzi. Bardzo często jedzenie ląduje na podłodze, bo dziecko je wypluwa, ale o to chodzi – maluch uczy się! Zapewne jeszcze wiele razy weźmie w rączki dany produkt, zanim go polubi.

Radioklinika | Niejadek a niedostymulowanie oralne!

Oceń to:

| Liczba ocen: 8 Średnia: 5

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

mgr farm. Aurelia Uchman-Rakowska

mgr farm. Aurelia Uchman-Rakowska

Na co dzień pracuje w jednej z lubuskich aptek. Kocha zapach lasu i wieczorne "granie" świerszczy. Większą część swojego wolnego czasu spędza w kuchni zgłębiając tajniki sztuki kulinarnej. Pasjonuje się medycyną żywieniową i stara się być na bieżąco z jej postępem.