W naszej internetowej sondzie tylko niecałe 12% ankietowanych przyznało się do korzystania z irygatora. Szkoda, bo to urządzenia, które naprawdę pomagają w utrzymaniu właściwej higieny jamy ustnej.

Oceń to:
| Liczba ocen: 37 Średnia: 2.5
W pewnych przypadkach irygator jest po prostu konieczny. Powinny z niego korzystać przede wszystkim osoby noszące aparaty ortodontyczne, ale także posiadacze kieszonek w dziąsłach (tzw. kieszonka dziąsłowa).
Zasada działania irygatora polega na mieszaniu wody ze sprężonym powietrzem i podawaniu tej mieszanki pod wysokim ciśnieniem. Działa to trochę  jak miniaturowa myjka ciśnieniowa, przy czym dobrane ciśnienie jest oczywiście bezpieczne (kilkunastokrotnie mniejsze).
Irygator naprawdę potrafi zadziwić. Żeby przekonać się o jego działaniu wystarczy zrobić prosty test i użyć go na świeżo umyte zęby. Zdziwicie się ile drobinek jedzenia jeszcze uda się Wam wypłukać! Dzieje się tak, ponieważ szczoteczką nie zawsze udaje się usunąć wszystkie resztki. Zwłaszcza u osób, które mają wiele zakamarków i krzywizn. Generalnie jednak irygatora używa się przed myciem zębów. Chodzi bowiem o to, żeby silny strumień wody zmieszanej z powietrzem nie usunął warstwy ochronnej pozostawionej na zębach przez pastę.
Według producentów irygator usuwa do 99% bakterii tworzących płytkę nazębną. W połączeniu ze szczoteczką stanowi to prawdziwie kompleksową higienę jamy ustnej!

Co i jak testowaliśmy?

Do naszej redakcji trafiły trzy urządzenia: Waterpik  WP-100E, Aquapick AQ-300 (testujemy go w drugiej części) oraz przenośny model Oral Irrigator FL-V8. Do testu podeszliśmy jak typowi użytkownicy tych urządzeń. Każde z nich zostało użyte kilkanaście razy. Sprawdzaliśmy jakość wykonania, ale przede wszystkim użyteczność i działanie. Staraliśmy się wyciągnąć wnioski z naszych obserwacji. Znaleźliśmy także kilku użytkowników tych modeli i zapytaliśmy ich o to, jak urządzenia te zachowują się w trakcie dłuższego czasu użytkowania. W części pierwszej naszego testu prezentujemy subiektywną ocenę irygatora Waterpik.

Część pierwsza: Irygator Waterpik (model WP-100E)

Irygator dotarł do nas dzięki uprzejmości firmy Polkard bis – wyłącznego dystrybutora marki Waterpik w Polsce (informacja podana na stronie firmy). Waterpik to amerykańska firma dostarczająca produkty do higieny jamy ustnej, której początki sięgają 1962 roku. Można przyjąć, że jest to “mercedes wśród irygatorów dentystycznych”. Model, który otrzymaliśmy to jedno z najpopularniejszych urządzeń wśród kilkunastu oferowanych przez producenta. Jeśli to ma dla kogoś znaczenie, urządzenie zaprojektowano w USA, ale wyprodukowano w Chinach. Co ciekawe, na opakowaniu firmowym urządzenie oznaczono sygnaturą WP-100E2, natomiast plakietka na spodzie urządzenia wskazuje na model WP-100E. W tej sprawie poprosiliśmy o komentarz dystrybutora. Wedle informacji, którą udzieliła nam firma Polkard Bis, E2 to wyłącznie oznaczenie wersji językowej opakowania.

Radioklinika testuje irygator do zębów Waterpik WP-100E2

WP-100E2 czy WP-100E? Różne oznaczenia dotyczą podobno różnych wersji językowych.

Pierwsze wrażenia

Urządzenie dostarczane jest w solidnym opakowaniu. W zestawie znajdują się:

  • baza (podstawa urządzenia)
  • rezerwuar (zbiornik na wodę)
  • pokrywka stanowiąca także schowek na końcówki
  • dwie standardowe końcówki do codziennej irygacji
  • jedna końcówka do czyszczenia języka
  • jedna końcówka do irygacji poddziąsłowej PIK POCKET
  • jedna końcówka do czyszczenia przestrzenie wokół aparatów ortodontycznych
  • jedna końcówka do czyszczenia implantów, mostków i koron
  • jedna końcówka irygacyjna ze szczoteczką do zębów
  • pokrywka – schowek na końcówki
  • instrukcja w języku polskim wraz z gwarancją dystrybutora

 

Waterpik WP-100E2 - Amerykański mercedes wśród irygatorów dentystycznych

Waterpik WP-100E2 – Amerykański mercedes wśród irygatorów dentystycznych

Całość sprawia naprawdę solidne wrażenie. Sprzęt z pewnością nie będzie szpecił żadnej łazienki. Mimo,że urządzenie nie jest przesadnie wielkie to swoje rozmiary ma (wys. 25,15 cma, szer. 14,22 cm, gł. 13,46 cm). Trzeba to uwzględnić przy szukaniu miejsca. Warto także pamiętać, że irygator potrzebuje prądu, a kabel zasilający ma ok 130 cm długości.

Pierwsze uruchomienie i praca irygatora.

Wszystkie elementy są ze sobą dobrze spasowane, dlatego nie mieliśmy problemu w złożeniu kompletu. Nalaliśmy ciepłej wody do rezerwuaru, włączyliśmy do prądu, pstryk i… zabuzowało, zawarczało, ale strumień wody nie wyleciał. Okazuje się, że trzeba bardzo starannie odłożyć napełniony pojemnik na bazę. W innym przypadku specjalna gumowa zastawka nie zostaje “uchylona” i woda nie trafia do mechanizmu sprężającego. Ten problem pojawił sie jeszcze kilka razy, ale zniknął po kilkunastu użyciach, kiedy nauczyliśmy się właściwie odkładać rezerwuar.

Urządzenie posiada specjalne pokrętło, którym reguluje się siłę strumienia (zakres od 1 do 10). Pierwsze 5 zakresów jest dość delikatnych i warto od nich zacząć przygodę z irygacją. Kolejne są już mocniejsze. 8-9-10 to już bardzo duża siła strumienia i aby z nich korzystać należy przyzwyczaić dziąsła do takiego masażu. Przy pełnym napełnieniu zbiorniczka wodą i nastawieniu na najwyższą siłę strumienia, mamy zagwarantowane 1 minutę i 45 sekund pracy urządzenia. To naprawdę wystarcza do bardzo dokładnej higieny jamy ustnej. Przy niższych zakresach siły strumienia nie ma sensu napełniać pojemnika do pełna – szkoda wody (pełen rezerwuar i moc ustawiona na połowę skali = 2 minuty 40 sekund pracy).

Przydatnym rozwiązaniem jest przycisk sterujący przerwą, umiejscowiony na rękojeści irygatora. Naciśnięcie powoduje zatrzymanie strumienia wody, co pozwala na swobodne wyjęcie irygatora z ust, bez ryzyka zachlapania wszystkiego dookoła.

Dodatkowe końcówki

Producent wyposażył irygator w bogaty zestaw końcówek. Przetestowaliśmy każdą. W niektórych przypadkach trudno wyczuć jakąś szczególną różnicę w ich działaniu. Być może wyczują ją osoby, którym dedykowane są te akcesoria. Najbardziej dziwaczna wydaje się końcówka do czyszczenia języka. Naszym zdaniem w praktyce może się okazać, że większość użytkowników poprzestanie na używaniu wyłącznie jednej, podstawowej dyszy.

Co ciekawe w pokrywie urządzenia sprytnie zlokalizowano schowek na końcówki. Niestety nie mieszczą się w nim wszystkie dostarczone.

Potencjalne problemy przy dłuższym użytkowaniu

Dostaliśmy sygnał od 2 użytkowników, którzy używają tego modelu od 3 lat. Zwrócili uwagę na nastepujące problemy:

  • blokujący się przycisk na uchwycie irygatora (być może problem jest związany z twardą wodą i dostającym się pod przycisk kamieniem)
  • przeciekająca zastawka (problem występuje po ok. 2 latach użytkowania i sprawia, że woda rozlewa się w trakcie przenoszenia pojemnika z wodą na bazę)
  • wyraźnie słabsza pompa po ok 2 latach eksploatacji urządzenia (to oczywiste, że każde urządzenie się zużywa, ale pompa to prawdopodobnie najdroższy element konstrukcyjny i jego wymiana może być nieopłacalna)

Radioklinika | test irygatora waterpik wp-100e2

Te dwa elementy mogą w przyszłości szwankować.

Irygator ma częsty kontakt z wodą i należy go myć. Zwłaszcza jeśli nasza woda jest twarda. Sam rezerwuar nadaje się do mycia w zmywarce (po usunięciu gumowej zastawki). Raz na jakiś czas warto urządzenie poddać procesowi odkamieniania. Można do tego użyć dedykowanego preparatu REDESEPT  lub posłużyć się zwykłym środkiem do usuwania kamienia z urządzeń AGD.

Koszt zakupu i warunki gwarancji

Urządzenie można nabyć w cenie od 359 zł. Trafiliśmy też na promocję, w ramach której Waterpika oferowano za 333 zł. W polskiej instrukcji są dwa sprzeczne zapisy dotyczące gwarancji. W jednym z akapitów jest mowa o tym, że Waterpik Inc. gwarantuje nabywcy 2 letni okres gwarancji (liczony od daty zakupu). W innym miejscu tego samego dokumentu, dystrybutor (Polkard Bis) udziela rocznej gwarancji i warunkuje jej rozszerzenie do 2 lat, jeśli w ciągu 14 dni od daty zakupu produkt zostanie zarejestrowany na stronie dystrybutora.

Podsumowanie

Waterpik WP-100E2 to solidny produkt, który z całą odpowiedzialnością możemy polecić każdemu, kto chce w istotny sposób zwiększyć higienę jamy ustnej. To naprawdę dobra inwestycja, a w niektórych przypadkach (choroby przyzębia) wręcz konieczna!

Zalety

  • solidna konstrukcja
  • bogaty zestaw akcesoriów (nietypowe końcówki)
  • niesamowita skuteczność w czyszczeniu przestrzeni między zębowych
  • precyzyjna regulacja siły strumienia pozwala na irygację zębów nawet dzieciom (na najniższych poziomach siły ciśnienia).
  • estetyka wykonania
  • Możliwość rozszerzenia gwarancji do 2 lat po zarejestrowaniu produktu na stronie dystrybutora (konkurencyjny Aquapick oferuje tylko 12 miesięczną gwarancję)

Wady

  • urządzenie stacjonarne, kłopotliwe w transporcie (dla często podróżujących)
  • słabnąca pompa po ok 2 latach
  • tylko 2 podstawowe końcówki w zestawie (zmusza to do zakupu dodatkowych jeśli np. cała 3-4 osobowa rodzina chciałaby używać irygatora)

Zapraszamy także do zapoznania się z drugą częścią testu, w której opisujemy irygator do zębów Aquapick AQ-300

 

 

Oceń to:
| Liczba ocen: 37 Średnia: 2.5

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Jurek Michalski

Jurek Michalski

Mam na imię Jurek i jestem mężem Ewy - Redaktor Naczelnej Radiokliniki. Wpieram ja w technicznych aspektach działalności bloga. Czasem także coś skrobnę lub nagram. Zapraszam do komentowania i kontaktu.