Arytmia to zaburzenie pracy serca polegające na jego przyśpieszeniu, zwolnieniu lub nieregularności. Czasami arytmia serca jest błahym problemem, jednak nierzadko związana jest z poważnymi konsekwencjami, zagrażającymi nawet życiu pacjenta.

Oceń to:
| Liczba ocen: 50 Średnia: 3

Arytmia spowodowana jest najczęściej chorobą zastawek serca, chorobą niedokrwienną serca, przez nadciśnienie tętnicze, zwyrodnieniem serca, wadami wrodzonymi, czy też zaburzeniami poziomu elektrolitów („soli mineralnych”) we krwi lub przedawkowaniem leków. Groźna arytmia powstaje także na podłożu genetycznym.

Arytmia serca może być napadowa, wtedy pojawia się okresowo lub długotrwała tj. utrzymująca się przez długi czas. Ryzyko jej wystąpienia zwiększa się wraz z wiekiem i dodatkowo jest większe m.in. u palaczy, osób z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą, podwyższonym poziomem cholesterolu. Występowanie chorób serca u członków rodziny jest także czynnikiem sprzyjającym wystąpieniu arytmii.

ry clinic

 

Arytmia – o metodach jej leczenia rozmawiamy z naszym gościem – prof. hab. n med. Oskarem Kowalskim, Przewodniczącym Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownikiem Kliniki i Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

EM: Witam Panie Profesorze, proszę powiedzieć, jakie zaburzenia rytmu serca możemy leczyć ablacją?

Oskar Kowalski: W chwili obecnej w specjalistycznych ośrodkach kardiologicznych zajmujących się tzw. elektrofizjologią, czyli leczeniem zaburzeń rytmu serca, można leczyć zabiegowo praktycznie każdy rodzaj arytmii serca. Oczywiście, nie każdy rodzaj arytmii trzeba od razu kwalifikować do ablacji.

Są takie rodzaje arytmii, które jeśli występują sporadycznie, nie niosą za sobą jakiegokolwiek ryzyka i pomimo, że pacjent je odczuwa, nie muszą w ogóle być leczone. Co innego, jeśli w sposób istotny przeszkadzają w codziennym życiu …

Są też takie rodzaje arytmii, które mogą niekorzystnie wpłynąć na sprawność serca, są po prostu groźne. Te niewątpliwie wymagają uwagi i leczenia. Niekiedy wystarczą leki, często jednak najlepszą metodą jest leczenie zabiegowe.

EM: Jakie terapie są najbardziej skuteczne? Jak Pan ocenia skuteczność leczenia farmakologicznego w porównaniu do zabiegowego?

OK: No cóż pytanie jest o tyle trudne, że mamy bardzo dużo rodzajów arytmii, które mogą przebiegać z różnym poziomem nasilenia. Tak więc każdy pacjent z arytmią jest troche inny. I u każdego w trakcie kwalifikacji do ablacji indywidualnie określamy potencjalną skuteczność zabiegu. Generalnie jednak można przyjąć, że zarówno w przypadku obecności pojedynczych pobudzeń dodatkowych (Ci, którzy chorują to będą wiedzieć), jak i w większości postaci arytmii złożonych (jak częstoskurcze czy migotanie przedsionków) zabieg ablacji ma skuteczność zdecydowanie wyższą niż leczenie farmakologiczne.

W zależności od arytmii skuteczność ablacji ocenia się na 70-95% . Nie ma obecnie jakiegokolwiek leku o choćby zbliżonej efektywności działania.

EM: Dlaczego ablacja jest bardziej skuteczna od leczenia farmakologicznego?

OK: Od kilkunastu lat nie ma nowych leków antyarytmicznych. Mechanizm powstawania arytmii jest na tyle złożony, że najwyraźniej po prostu się to nie udaje. Część leków antyarytmicznych jest w Polsce z różnych powodów niedostępna. A z drugiej strony ostatnie lata to niesłychany rozwój technik zabiegowych, komputerowe systemy elektrofizjologiczne pozwalające na wirtulane tworzenie trójwymiarowych map serca w celu poszukiwania ogniska arytmii. To niezwykle zwiększyło skuteczność zabiegów, zwłaszcza tych trudniejszych. Pojawiły sie tez nowe techniki zabiegowe wykorzystujące np. leczenie niską temperaturę (tzw. krioablacje).

EM: Na czym polega sam zabieg ablacji?

OK: Oczywiście przebieg zabiegu jest uzależniony od rodzaju arytmii, którą będziemy leczyć. Każdorazowo jednak wprowadzamy do serca pacjenta specjalne cewniki – elektrody. Służą do zbierania sygnałów elektrycznych mięśnia sercowego, a w ten sposób do określenia miejsca odpowiedzialnego za arytmie.

Zdaję sobie sprawę, że brzmi to niepokojąco, ale absolutna większość zabiegów wykonujemy wyłącznie w znieczuleniu miejscowym, czyli nie jest tak źle. Znieczulenia wymaga miejsce, w którym wprowadzamy nasz cewnik do układu naczyniowego, najczęściej jest to pachwina. Później już umieszczenie go w sercu nie boli pacjenta, większość w ogóle nie orientuje się, że cewniki są już w sercu.

Po odnalezieniu w sercu miejsca odpowiedzialnego za arytmię wykonujemy tam aplikację energii (prąd o specjalnej częstotliwości) lub aplikację zimna usuwając nieprowidłowe komórki. Trochę inaczej wygląda ablacja migotania przedsionków – tu od razu wiemy, że naszym celem jest uzyskanie izolacji elektrycznej ujść żył, które prowadzą krew do serca z płuc (czyli żył płucnych uchodzących do lewego przedsionka serca). Techniki zabiegowe są różne, ale cel w każdym przypadku ten sam.

Zaburzenie rytmu serca_arytmia_Radioklinika

EM: Czy wystarcza jedenorazowy zabieg ablacji, czy trzeba go powtarzać?

OK: Chciałbym powiedzieć, że wszystki zabiegi mają 100% skuteczności i nie ma nawrotów arytmii. Ale niestety tak dobrze nie jest.

Niektóre arytmie leczymy rzeczywiście ze skutecznością rządu 98%. Ale są też takie rodzaje arytmii, które usunąć jest trudniej, jak na przykład migotanie przedsinków, gdzie nierzadko konieczne jest powtórzenie zabiegu!

Są też arytmie, które są bezpośrednim następstwem innego schorzenia serca. Na przykład częstoskurcz komorowy spowodowany zawałem serca możemy usunąć z efektywnością przekraczającą 70%, a to jest akurat arytmia bezpośrednio zagrażająca życiu, gdzie leki są nieefektywne! Ale jeśli po ablacji choroba niedokrwienna serca nadal będzie postępować, to arytmia może nawrócić – tyle, że będzie pochodzić już z zupełnie innego obszaru serca …

Wskazania do leczenia zabiegowego trzeba zawsze analizować indywidualnie. Nie mniej jednak każdy rodzaj zaburzeń rytmu, które przeszkadzają nam w życiu warto pokazać kardiologowi pod kątem ich znaczenia i możliwości leczenia – zarówno farmakologicznego, jak i zabiegowego. Ostateczną kwalifikację do ablacji w większości przypadków podejmuje elektrofizjolog – czyli kardiolog zajmujący się leczeniem arytmii.

EM: Jak to wygląda w statystykach? Ile zabiegów ablacji wykonujemy, a jakie są realne potrzeby?

OK: Leczenie zaburzeń rytmu, a zwłaszcza metoda ablacji w Polsce to obecnie chyba nasłabsza strona kardiologii. Ośrodków wysokospecjalistycznych jest za mało, a ich możliwości wykonywania zabiegów ograniczone przez kontraktowanie. W tym zakresie odbiegamy nie tylko od tzw. starych krajów unijnych jak Francja czy Włochy, ale także od Czech, które przecież startowały kilkanaście lat temu z podobnego do Polski poziomu.

Ablacji prostych robimy około połowę mniej na 1 mln mieszkańców niż w Czechach, a w przypadku ablacji złożonych, to juz robi się przepaść – wykonujemy w Polsce ok. 25% tego co Czesi…

Na migotanie przedsionków choruje w Polsce zapewne sporo ponad 0,5 mln ludzi, a robimy trochę ponad 3 tys. zabiegów rocznie. Czy to wymaga komentarza? Na przykład w I Klinice Kardiologii SCCS w Zabrzu, w której pracuję, czas oczekiwania na zabieg ablacji migotania przedsionków to kilka lat, podobnie jest w warszawskim Instytucie Kardiologii. A w przypadku tej arytmii to absurd – po kilku latach przedsionki serca są tak zniszczone, że nie ma już szans na skuteczny zabieg.

W istniejących pracowniach przy większych kontraktach moglibyśmy zrobić pewnie i dwa razy tyle zabiegów. Oczywiście tego typu procedury nie są tanie, ale skoro w całym cywilizowanym świecie opłaca się je robić (bo pacjent po zabiegu nie wraca już co chwilę do szpitala z powodu nawrotów arytmii), to sądzę, że w naszym kraju efektywność kosztowa nie może być inna.

EM: Czy elektrokardiologów jest za mało w naszym kraju w porównaniu z potrzebami pacjentów i z czego to wynika? Ile trwa szkolenie elektrokardiologa?

OK: Nawet jeśli będziemy mogli istotnie zwiększyć ilość zabiegów w istniejących pracowniach, to i tak nie osiągniemy choćby poziomu Czech. Potrzebne są nowe. Faktycznie jednak problemem są nie tylko pieniądze na zabiegi ale również zbyt mała liczba specjalistów.

Szkolenie elektrofizjologa jest niestety dużo dłuższe niż innych specjalistów zabiegowych w kardiologii. W obecnych warunkach jest to bardzo utrudnione. Praktycznie nie mamy centrów szkoleniowych. Ośrodków, które robią wystarczającą liczbę zabiegów ablacji aby wogóle uczyć nowych lekarzy jest w Polsce… hmm.. wystarczy palców u jednej dłoni, żeby je policzyć.

Moim zdaniem konieczne jest stworzenie kilku ośrodków referenyjnych wykonujących po ok. 1 tys. zabiegów rocznie (obecnie nie ma ani jednego!). Bazę merytoryczno-szpitalną przecież mamy w oparciu o już funkcjonujące, ale wciąż w znacznie mniejszym zakresie, ośrodki uniwersyteckie i instytuty.

Poza wysokim poziomem leczenia chorych powinny mieć one obowiązek szkolenia specjalistów w zakresie elektrofizjologii. Przyszły specjalista elektrofizjolog musi mieć długi, minimum 1,5 roczny, aktywny kontakt z techniką zabiegową na wysokim poziomie. Tu nie chodzi o bierne obserwowanie procedur, ale wykonywanie ich w bezpieczny sposób pod bezpośrednim nadzorem eksperta.

W ramach prac Sekcji Rytmu Serca PTK staramy sie uruchomić pierwszą w Polsce Szkołę Elektrofizjologii Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego. Mam nadzieję, że efekt będzie dobry i będą chętni na kolejne edycje tego konceptu jak i na ich finansowanie.

EM: Z czego wynikają tak małe konktrakty NFZ na ablację i tak długie kolejki, skoro potrzeby Polaków są zdecydowanie większe?

OK: Nie wiem. Brak dostępu do zabiegowego leczenia arytmii jest niezgodny ze standardami medycznymi. Jest kompletnie nieracjonalny ekonomicznie. Dodatkowo sytuację może pogorszyć zmniejszenie wyceny części kardiologicznych procedur zabiegowych przeprowadzone w tym roku – w tym wypadku implantacji urządzeń, takich jak defibrylatory serca.

Niepokoi informacja o pracach prowadzonych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji nad wyceną ablacji – do tej pory takie zapowiedzi oznaczały wyłącznie obcięcie płatności bez względu na argumenty merytoryczne i finansowe zgłaszane przez szpitale i kardiologów. Jednocześnie jesteśmy, jako Sekcja Rytmu Serca PTK, po pierwszych spotkaniach z Prezesem NFZ i po raz pierwszy mam wrażenie, że mamy szanse na realną współpracę.

EM: Mówiliśmy już o wskazaniach do ablacji, ale czy są czynniki dyskwalifikujące pacjenta?

OK: Oczywiście. Mamy dwie grupy pacjentów – kiedy arytmia jest tak mało groźna, że ablacji nie proponujemy. Jest też grupa chorych, u których zmiany w sercu są zbyt duże, aby skutecznie wykonać zabieg. Oczywiście tego typu procedur nie wykonujemy w trakcie infekcji, kiedy upośledzone z różnych przyczyn jest krzepniecie krwi (to dotyczy części chorych). Pamiętajmy jednak, że skuteczne zabieg możemy wykonać zarówno u małego dziecka jak i u ponad 100-letniego staruszka, jeśli trzeba…

EM: I na koniec powiedzmy jeszcze o powikłaniach, bo o ile ablację uważa się za bezpieczną, to powikłania mogą się pojawić.

OK: Kwalifikując pacjenta do zabiegu ablacji (ale tak naprawdę również każdego innego) mamy obowiązek omówić jego skuteczność, ale także możliwość i rodzaj ewentualnych powikłań. Niestety jest tak, że przy każdym zabiegu mogą wystąpić komplikacje i trzeba brać to pod uwagę, podejmując decyzję. Na szczęście pacjenci którym proponujemy ablacje są w dobrej sytuacji. Powikłania przy większości rodzajów ablacji zdarzają się rzadko. Generalnie uważa się, że tego rodzaju procedury u większości chorych nie wiążą się z dużym ryzykiem. Szczegóły musi jednak poznać każdy pacjent osobiście w trakcie rozmowy z kardiologiem.

 

Naszym gościem był prof. hab. n med. Oskar Kowalski, Przewodniczący Sekcji Rytmu Serca Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Kliniki i Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Profesor_Oskar Kowalski_przewodniczacy sekcji rytmu serca_polskie towarzystwo kardiologiczne_ablacja_ablacje

4 komentarze

  1. Ilona
    Sierpień 8, 2016 at 4:34 pm — Odpowiedz

    Dziękuję za ten artykuł. Temat dla mnie bardzo ważny. Mój tata jest już po ablacji. Wcześniej migotania potrafiły występować dwa razy w tygodniu i były bardzo uciążliwe. Zawsze kończyło się umiarowieniem w szpitalu. Teraz 2 lata od ablacji migotania nie wystąpiły ani razu.

  2. Sierpień 24, 2016 at 2:10 pm — Odpowiedz

    Artykuł strasznie długi, mam 23 lata i czasami wydaję mi się że jak by moje serce gubiło rytm jest to odczuwalne zwłaszcza pod wieczór jak próbuje zasnąć, niby w żaden sposób nie wpływa to na mnie ale jest co najmniej dziwne, teraz pytanie czy nie zawracać sobie tym głowy skoro mi to nie przeszkadza czy wybrać się do lekarza?

    • Sierpień 24, 2016 at 2:57 pm — Odpowiedz

      Nasze artykuły są faktycznie długie ale ciężko nam je skrócić 🙂 Staramy się podchodzić do każdego tematu rzetelnie i omawiać go jak najdokładniej.
      Co do tych dolegliwości to nie musi być od razu arytmia. To może wiązać się równie dobrze z przemęczeniem, stresem i wieloma innymi dolegliwościami. Myślę, że najpierw warto udać się do internisty, niech zleci morfologię + jonogram i zobaczycie co dalej. Iść do lekarza zawsze warto, niech Pani nie odkłada tej wizyty. I proszę dać znać jak wyszły badania. Pozdrawiam ciepło

  3. Anna
    Luty 12, 2017 at 2:35 pm — Odpowiedz

    Ciekawy artykuł, szkoda że niewiele jest tak merytorycznych publikacji dostępnych w internecie dla samych pacjentów. Sama zmagam się z nadciśnieniem/arytmią wywołaną chorobą odkleszczową od kilkunastu miesięcy, być może uda się Państwu kiedyś opisać bardziej szczegółowo i to zagadnienie bo to co raz bardziej powszechny problem i często bagatelizowany.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ewelina Myłek

Ewelina Myłek

Właścicielka ELEVEN ZETT Productions (www.ieleven.pl) specjalizującej się w medycynie, głównie kardiologii, i zdrowym stylu życia. Pasjonatka nauki i innowacji oraz szeroko rozumianego Rozwoju. Od początku swojej kariery zawodowej łączy media z medycyną. Entuzjastka filantropii, miłośniczka natury i rozliczanych koncepcji równowagi duchowej. Ceni dobre książki, ciekawe spotkanie i wielogodzinne rozmowy. Inicjatorka projektów "Myłkowe Rozmawiają" oraz "Kardiologia bez Kolejki".