Wady zastawkowe prowadzą do znacznego osłabienia sprawności, aktywności i jakości życia pacjentów. Bardzo często towarzyszą im choroby współistniejące, które podnoszą ryzyko leczenia chorób serca i skutkują trudnościami w dalszej terapii. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy (w formie podcastu).

[aktualizacja: 10’2019]

Specjaliści od kilku lat zastanawiają się w jaki sposób można zredukować ryzyko zabiegu chirurgicznego poprzez leczenie chorób współistniejących i zastosowanie rehabilitacji już przed operacją, o czym mówi prof. dr hab. n. med. Adam Witkowski – Prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, kierownik Kliniki Kardiologii i Angiologii Interwencyjnej Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Choroby serca a choroby współistniejące

Choroby współistniejące to schorzenia towarzyszące głównej chorobie. Stanowią poważny problem wśród pacjentów kardiologicznych. Do najczęstszych chorób współistniejących można zaliczyć:

Radioklinika | Wady zastawkowe serca a choroby współistniejące

Choroby kostno-stawowe – zespół kruchości zwiększa ryzyko leczenia chorób serca.

Chorzy z zespołem kruchości ( ang. frailty syndrome) mają trudności z poruszaniem, które są spowodowane schorzeniami układu kostno-stawowego i są skazani na tzwfotelowo-łóżkowy tryb życia. Ludzie dotknięci tą chorobą nie mają tolerancji na urazy, którymi mogą być również zabiegi kardiochirurgiczne. Chorzy o wysokim ryzyku leczenia, także spowodowanego zespołem kruchości, zwykle leczeni są metodami przezcewnikowymi. Niestety dla niektórych z nich, nawet te sposoby niosą ze sobą zbyt duże ryzyko powikłań.

Niektórzy pacjenci kardiologiczni dotknięci chorobami współistniejącymi są na tyle schorowani i podatni na urazy, że nawet najprostszy zabieg nie przyniesie pożądanego efektu – wciąż nie ma dla nich odpowiedniego leczenia inwazyjnego – mówi prof. Adam Witkowski.

Wsparcie metod rehabilitacyjnych

Rozwiązaniem problemu może być metoda prerehabilitacji, czyli przygotowanie do zabiegu za pomocą metod rehabilitacyjnych wspomaganych paliatywnymi zabiegami np. walwuloplastyką zastawki aortalnej. Stan niektórych pacjentów udaje się w ten sposób znacznie poprawić, aby mogli być kandydatami do wymiany zastawki.

Ostateczną decyzję dotycząca dalszego leczenia trzeba podjąć po indywidulanej ocenie stanu pacjenta z uwzględnieniem innych chorób współistniejących. Można w ten sposób uniknąć zjawiska daremności interwencji, którą niekiedy podejmuje się ze względu na współczucie lub wyraźną prośbę pacjenta, choć z góry wiadomo, że zabieg jest bezcelowy.

Doświadczony specjalista powinien w odpowiednim momencie powiedzieć „stop” aby nie pogarszać stanu pacjenta i nie nasilać innych objawów chorobowych.

Należy pamietać, że interwencja mająca na celu poprawę stanu zdrowia może jednocześnie wywołać lub nasilić inne objawy chorób współistniejących.

Warto wiedzieć, że wszczepienie zastawki może także załagodzicć inne symptomy a w przypadku niewydolności serca wywołanej przez zwężoną zastawkę choroba może się nawet cofnąć.

Chorzy z niedokrwieniem mózgu po zastosowaniu zastawki i zwiększeniu dopływu krwi do narządu mogą odczuć znaczną poprawę samopoczucia.

Wszczepiona zastawka i co dalej?

Zastawka wszczepiana przezcewnikowo może powodować zakrzepicę i ulegać zmianom degeneracyjnym już po kilku latach użytkowania i w efekcie wymuszać wykonanie kolejnego zabiegu.

Należy pamiętać, że większość osób, którym wszczepia się zastawkę aortalną metodą przezcewnikową to pacjenci w podeszłym wieku, dla których perspektywa polepszenia stanu zdrowia jest nadzieją na lepsze i dłuższe życie – tłumaczy prof. Adam Witkowski.

Lekarze zawsze zwracają uwagę na indywidualny stan pacjenta i jego choroby współistniejące, a zastosowanie nowych metod leczenia to przyszłość zarówno kardiologii, jak i kardiochirurgii.

Każdy pacjent powinien pamiętać i stosować się ściśle do zaleceń lekarzy specjalistów, co zagwarantuje skuteczność leczenia. Każdy kolejny zabieg kardiochirurgiczny niesie za sobą zwiększone ryzyko, dlatego ważne jest, aby odpowiednio leczyć i łagodzić także objawy chorób współistniejących.

Posłuchaj podcastu

Jarosław Rosiński
Jakkolwiek to zabrzmi, uważam się za człowieka renesansu. Potrafię odróżnić kość klinową od kości jarzmowej, ale także Bacha od Offenbacha. Wyznaję zasadę zawartą w sentencji Horacego „Carpe diem” – chwytaj dzień. Każda chwila naszego życia może być piękna, jeśli ją tak wykreujemy, no i… jeśli będziemy zdrowi. Jak mawiają Polacy „zdrowie jest najważniejsze”. Radioklinika chce być i jest w tym pomocna, dlatego z radością biorę udział w tym projekcie.

Zapytaj lub skomentuj:

Napisz komentarz
Podaj swoje imię