Tłuszcz, który zbiera się nam w brzuchu, to nie pożyteczna warstwa izolująca przed zimnem, ale żywa tkanka przerastająca wszystkie znajdujące się tam organy i upośledzająca ich pracę. Także wątroby!

Oceń to:
| Liczba ocen: 21 Średnia: 4

NAFLD | Większość, bo aż 74% osób otyłych, cierpi z powodu choroby stłuszczeniowej wątroby. Nie można jej lekceważyć, ponieważ prowadzi do rozwoju dużo poważniejszych dolegliwości. Ważnym elementem jej terapii jest zastosowanie odpowiedniej diety i zmiana stylu życia!

Na czym polega choroba stłuszczeniowa wątroby?

Niealkoholowa choroba stłuszczeniowa wątroby (NAFLD) jest wynikiem nadmiernego gromadzenia się tłuszczu w komórkach wątroby. Najczęściej dotyka osoby z zaawansowaną otyłością brzuszną, chore na cukrzycę typu II, a często zespół metaboliczny, których dieta obfituje w żywność przetworzoną i wysokoenergetyczną, w tym syrop glukozowo-fruktozowy, tłuszcze nasycone i szkodliwe tłuszcze trans. Ważną rolę odgrywa tutaj również niska aktywność fizyczna. Poza tym w diecie chorych stwierdzono nikłą zawartość związków przeciwutleniających, wielonienasyconych kwasów tłuszczowych, czyli n-3 oraz włókna pokarmowego.

W nazwie pojawia się słowo niealkoholowa, by odróżnić jednostkę dietozależną od stłuszczenia wywołanego nadmiernym spożyciem alkoholu. Jakkolwiek jednak nie wywołane, stłuszczenie prowadzi zawsze w jednym kierunku – do stłuszczeniowego zapalenia wątroby, stłuszczenia z wrotnym włóknieniem, a ono z kolei do marskości, która może się skończyć pierwotnym rakiem wątroby.

Istotą choroby stłuszczeniowej jest zwiększenie odsetka komórek wątroby – hepatocytów, przeładowanych tłuszczem do 30, a czasem nawet 60% masy organu (u zdrowego człowieka do 5%).

Tkanka tłuszczowa nagromadzona w jamie brzusznej zaburza gospodarkę cukrami, co prowadzi do insulinooporności oraz poważnego wzrostu we krwi poziomu cholesterolu i trójglicerydów.

A tłuszcze, szczególnie przy niskim poziomie antyoksydantów, ulegają przecież jełczeniu, co nasila stres oksydacyjny i podsyca stany zapalne. W początkowym stadium choroba może się jeszcze cofnąć, ale po latach, bez jakiejkolwiek zmiany w diecie, może dojść do rozwoju stanu zapalnego i zwyrodnień, czyli zapalenia ze stłuszczeniem.

Jak zdiagnozować chorobę stłuszczeniową?

Niestety, NAFLD nie daje prawie żadnych odczuwalnych objawów. Do badań w tym kierunku powinno nas skłonić odbicie w lustrze wielkiego, przesłaniającego stopy brzucha. Jeśli pacjent, u którego podejrzewa się chorobę stłuszczeniową, ma ujemny wywiad w kierunku nadmiernego i przewlekłego spożycia alkoholu, czyli poniżej 20 g na dobę, podwyższone próby wątrobowe, w badaniu USG cechy stłuszczenia, ale brak innych zdiagnozowanych schorzeń wątroby, najprawdopodobniej choruje właśnie na NAFLD.

Ważne, by jak najwcześniej potwierdzić diagnozę i rozpocząć skuteczne leczenie, by wyeliminować czynniki ryzyka rozwoju wymienionych wyżej powikłań. A leczenie obejmuje przede wszystkim dietę i zmianę stylu życia, czyli wywraca świat chorego do góry nogami.

Zasady diety w NAFLD

Żeby wyleczyć chorobę stłuszczeniową wątroby trzeba schudnąć, lub przynajmniej zamienić część tłuszczu zgromadzonego w organizmie na tkankę mięśniową. Niemal od razu zaczynają się wtedy poprawiać wyniki prób wątrobowych.

Odchudzanie powinno przebiegać zgodnie z zaleceniami diety redukcyjnej, czyli maksymalnie 1,6 kg na tydzień przy dobrze zbilansowanej i różnorodnej diecie!

Zbyt szybka utrata masy ciała prowadzi do nasilenia zmian stłuszczeniowych. Należy też zwrócić uwagę, aby przede wszystkim ubywało z obwodu talii – nawet lepiej mierzyć się centymetrem niż stawać codziennie na wadze.

WAŻNE! Kaloryczność diety powinna być dostosowana do naszej przemiany materii, i żeby ubytek masy ciała przebiegał równo, bez obniżenia tempa metabolizmu, nie powinna spadać poniżej podstawowej przemiany materii. Swoją PPM można łatwo wyliczyć ze wzoru Harrisa Benedicta, a ułatwieniem są kalkulatory dostępne w Internecie.

Drugim ważnym aspektem tej diety jest unikanie produktów bogatych w nasycone kwasy tłuszczowe i tłuszcze trans. Znajdziemy je w produktach smażonych, margarynach, tłustych mięsach, wędlinach, serach topionych, żółtych serach, słodyczach, gotowych sosach i wszelkiej żywności wysoko przetworzonej.

Lepiej zastąpić je zdrowymi źródłami tłuszczów nienasyconych: tłustymi rybami morskimi, jedzonymi na surowo tłuszczami roślinnymi tj. olejem lnianym budwigowym, oliwą z pierwszego tłoczenia, olejem rzepakowym i innymi; awokado; jajami; nasionami dyni, słonecznika; sezamem i różnymi gatunkami orzechów. To prawdziwe bomby witaminowe i pełne cennych soli mineralnych.

Źródłem białka powinny być niskotłuszczowe produkty mleczne, jeśli są dobrze tolerowane: chude twarogi, mleko 2%, jogurty naturalne 2%, kefiry i maślanki, ale także znów jajka, ryby (porządna porcja przynamniej 2 razy w tygodniu, ze względu na wysoką zawartość kwasów n-3), chude mięsa (schab, szynka, polędwica, drób bez skóry, cielęcina, chuda młoda wołowina czy mięso królika), a także suche nasiona roślin strączkowych (groch, fasola, bób, ciecierzyca, soja).

Podstawą diety powinny być warzywa i owoce. W postaci surowej i gotowanej, ale surowe powinny znaleźć się właściwie w każdym posiłku, choćby w postaci koperku czy natki pietruszki. Są najbardziej niskokalorycznym składnikiem diety i dostarczają cennych enzymów ułatwiających procesy trawienia oraz przyspieszających przemianę materii.

W dobrze zbilansowanej diecie warzywa pojawiają się przynajmniej 3 razy w ciągu dnia, a owoce 1-2 razy. Oczywiście owoce można jadać częściej, ale ponad normę tylko w połączeniu z warzywami, na przykład w sałatkach warzywno-owocowych lub szaszłykach.

Dbajmy o urozmaicenie naszego menu także zimą i sięgajmy po świeże warzywa: różne gatunki sałat (także rukolę, roszponkę, endywię, cykorię czy raddichio), kiełków, kapusty, jarmuż, szpinak, rzeżuchę, paprykę, pomidory i pomidorki, ogórki (wspaniałe są kiszone), rzodkiewkę, cebulę, czosnek, por i szczypior, koperek, natkę pietruszki, marchewkę, seler czy seler naciowy. Wybór poza sezonem jest nadal ogromny.

Ważne są dobre węglowodany i wzbogacenie diety w zboża i pseudo zboża bezglutenowe – wszystkie pełnoziarniste lub razowe. Nie zamykajmy się w schemacie chleb pszenno-żytni na śniadanie i kolację, ciasta i ciasteczka na przekąski, a ziemniaki na obiad, ale gotujmy kasze: gryczaną, jaglaną, pęczak, różne gatunki ryżu, w tym basmati, amarantus czy komosę ryżową. Zawierają unikalne oleje, takie jak skwalen, który skutecznie zwiększa odporność.

Nieocenionym źródłem tak potrzebnych przeciwutleniaczy są przyprawy i zioła. Byle naturalne!

Z kuchni należy wyrzucić wszystkie postaci glutaminianu sodu, czyli „warzywka”, „kucharki”, „jarzynki”, kostki rosołowe, bulionetki, maggi i inną szkodliwą chemię.

Jedzenie lepiej przyprawiać tymiankiem, bazylią, majerankiem, ziołami prowansalskimi, cząbrem, imbirem, kurkumą lub curry, czosnkiem, zielem angielskim, liściem laurowym, słodką papryką, kminkiem, goździkami, anyżem czy cynamonem. Nic tak nie wymiata wolnych rodników i łagodzi stanów zapalnych jak świeże i suszone zioła.

Znaczenie dobrego nawodnienia w NAFLD

Wiele osób zapomina w ciągu dnia o wypijaniu odpowiedniej ilości napojów – od 1,5 do 3 l, choć uważam, ze 1,5 l to zdecydowanie za mało dla stłuszczonej wątroby, przy cukrzycy i hiperlipidemii. Lepiej pić ponad 2 litry! Ważna jest także jakość tych napojów. Nie musi być to tylko niegazowana woda, bo nie każdy ją lubi, ale dobra zielona lub inna herbata, prawdziwa kawa i napary ziołowe: z pokrzywy, skrzypu, rumianku, lipy, melisy, mięty itp. Znów wielki wybór smaków i aromatów.

UWAGA! Najgorszym błędem są chyba kolorowe napoje – gazowane czy niegazowane – wszystko jedno, w butelkach, kartonach przypominających opakowania soków czy w puszkach. To podstępne źródło ukrytych pustych kalorii. Część jest słodzona syropem glukozowo-fruktozowym – zabójcą wątroby, inne sztucznymi słodzikami – aspartamem czy acesulfamem K. Apeluję o czytanie etykiet i zdrowy rozsądek. Takie rzeczy w ogóle nie powinny znajdować się w zdrowej diecie, a już na pewno nie w diecie leczniczej.

Kultura jedzenia niezwykle ważna w NAFLD

Ostatnie zalecenia dotyczą kultury jedzenia. Posiłki należy spożywać regularnie 4, 5 lub nawet 6 razy dziennie. Pierwszy najpóźniej godzinę od wstania z łóżka, ostatni około 2-3 godziny przed snem. Porcje powinny być skromne, ale sycące, co zapewni odpowiednia podaż błonnika – z warzyw, owoców i produktów zbożowych.

Ciepłe posiłki przyrządza się gotując, gotując na parze, dusząc na wodzie lub piekąc w zamkniętych pojemnikach bez tłuszczu. Tłuszcz można dodać na surowo, by okrasić rybę, mięso, ziemniaki, kaszę czy warzywa.

Jeść należy w spokoju, dokładnie przeżuwać jedzenie i mieszać je ze śliną, by odciążyć choć trochę przewód pokarmowy w ciężkiej pracy.

WAŻNE! Dieta nie zadziała wystarczająco dobrze sama. Zawsze musi iść w parze z aktywnością fizyczną. Każda forma ruchu jest pożądana. Warto pamiętać, by w miarę możliwości ruszać się jak najczęściej w pracy, przy wykonywaniu codziennych obowiązków domowych, jeśli to możliwe, zamienić samochód na rower do szkoły bądź do pracy i aktywnie wypoczywać w wolnym czasie. Każdy spacer będzie na wagę złota.

W dietoterapii każdego schorzenia warto się wspomagać produktami spożywczymi, które wykazują właściwości lecznicze w tym właśnie kierunku. Najpopularniejszymi środkami służącymi regeneracji i poprawie funkcjonowania wątroby są karczochy, coraz popularniejszy ostropest plamisty oraz kurkuma.

Karczochy – znakomita ochrona dla zbolałej wątroby!

W niektórych marketach można kupić świeże karczochy. Czasami serwuje się je także w restauracjach. Jeśli chcemy szybciej poradzić sobie ze stłuszczeniem wątroby, warto zafundować sobie taki przysmak. Najważniejszymi związkami występującymi w karczochach są cynaryna, kwas chlorogenowy i kawowy.

Wyciągi z karczocha wykazują silne działanie ochronne dla wątroby, chroniące hepatocyty przed uszkodzeniem przez różne substancje hepatotoksyczne.

Wykazują też wysoką aktywność przeciwutleniającą i przeciwwolnorodnikową, przez co zmniejszają utlenianie nienasyconych lipidów błony komórkowej, głównie hepatocytów. Działają żółciotwórczo, żółciopędnie, ogólnie odtruwająco i regenerująco na miąższ wątroby. Pobudzają też woreczek żółciowy do pracy, ułatwiają utlenianie związków cukrowych (mają działanie przeciwcukrzycowe) oraz zmniejszają zawartość trójglicerydów i cholesterolu we krwi.

Karczochy i sporządzone z nich wyciągi stosuje się przede wszystkim w osłabionej funkcji wątroby, w zaburzeniach trawiennych oraz w hiperlipidemiach.

Ostropest plamisty i jego działanie odtruwające!

Jest chyba jednym z najpopularniejszych środków na wszystkie problemy z wątrobą. Roślina przypomina z wyglądu oset, ale jest od niego dużo większa i ma „poplamione” na biało liście. Ostropest pochodzi z rejonu basenu Morza Śródziemnego, ale można go uprawiać także w Polsce. Surowcem zielarskim są nasiona ze skorupką, która zawiera bardzo dużo leczniczych związków, między innymi sylimarynę (mieszaninę prostszych związków czynnych: sylibiny, sylibininy, sylidiaminy i sylichrystyny) oraz kwercetynę.

Najcenniejszym związkiem występującym w nasionach ostropestu jest sylimaryna. Działa silnie odtruwająco i ochronnie na wątrobę. Szczególną rolę odgrywa tutaj jej frakcja – sylibina, która wykazuje potężne działanie hepatoprotekcyjne. Dzięki swoim właściwościom przeciwutleniającym (podnosi w organizmie o 50% poziom niezwykle silnego w działaniu glutationu) nie dopuszcza do tworzenia się nadtlenków w przestrzeniach międzykomórkowych i uszczelnia błony komórkowe hepatocytów, utrudniając przenikanie do środka toksyn z grzybów i wielu innych trucizn, takich jak insektycydy, rozpuszczalniki czy metale ciężkie.

Sylibina zapobiega przede wszystkim marskości, stłuszczeniu i zwłóknieniu wątroby oraz poprawia czynności odtruwające i wydzielnicze tego narządu. Poza tym odkryto, że wywiera słabe działanie przeciwskurczowe oraz przeciwzapalne.

Sylimaryna nie tylko chroni, ale i pomaga w regeneracji wątroby uszkodzonej różnymi związkami, zarówno egzo- jak i endogennymi oraz promieniami Roentgena – zaobserwowano między innymi jej pozytywny wpływ przy leczeniu alkoholików z zaawansowaną marskością. W niewielkim stopniu wzmaga wytwarzanie i wydzielanie żółci oraz zmniejsza niebezpieczeństwo rozpadu erytrocytów wywołanego podawaniem substancji uszkadzających ich błony komórkowe.

Dzięki takiemu składowi chemicznemu ostropest zaleca się w przypadku: uszkodzeń wątroby spowodowanych przez związki chemiczne, toksyny bakteryjne, grzybicze i wytwarzane przez pasożyty, przewlekłych stanów zapalnych wątroby, w przebiegu infekcji wirusowej WZW B, a zwłaszcza wspomagająco w WZW C, stłuszczenia i marskości wątroby, osłabienia czynności odtruwającej i wydzielniczej wątroby, dysfunkcji wątroby wywołanych nieodpowiednią dietą i cukrzycą, osłabienia czynności odtruwającej i wydzielniczej wątroby, nieżytów i stanów zapalnych dróg żółciowych oraz kamicy i kolki żółciowej wraz z zaparciami.

Ważną rolę odgrywają też w ostropeście substancje goryczkowe, które poprawiają pracę wątroby i dróg żółciowych.

Z nasion ostropestu można przyrządzić napar, mielone nasiona dodawać do jogurtu, sałatek, surówek, zup, kasz lub jeść łyżeczką i popijać zimną wodą. Dawka lecznicza ostropestu to przynajmniej 3 łyżeczki mielonych lub 30–60 całych nasion. Pierwsze efekty powinny być widoczne po około 2 tygodniach.

Kurkuma – pobudzi miąższ wątroby i zwiększy wydzielanie kwasów żółciowych!

Kurkuma jest popularną przyprawą pozyskiwaną z kłącza ostryżu długiego o charakterystycznym żółtym kolorze. Jest także tradycyjnym składnikiem indyjskiej mieszanki curry. Zawiera mieszaninę żółtych barwników, kurkuminoidów, w tym główny związek, kurkuminę. Surowiec zawiera też olejek eteryczny, skrobię, cukry i sole mineralne oraz kwas ferulowy.

Kurkumina działa żółciopędnie, przeciwzapalnie i przeciwutleniająco. Pobudza miąższ wątroby i zwiększa wydzielanie kwasów żółciowych, ułatwia przepływ żółci przez drogi żółciowe i przywraca kurczliwość pęcherzyka żółciowego, co zapobiega objawom zastoju i powstawaniu kamieni.

Na skutek tego proporcjonalnie zwiększa się też wytwarzanie soku trzustkowego. Działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo na bakterie znajdujące się w drogach żółciowych i przewodzie pokarmowym.

Kurkumina wywiera wpływ żółciopędny i jednocześnie zmniejsza zawartość kwasów żółciowych oraz zwiększa wydalanie bilirubiny i cholesterolu całkowitego. Efektem działania jest zmniejszenie stężenia cholesterolu całkowitego, frakcji LDL, zwiększenie frakcji HDL oraz zmniejszenie stężenia trójglicerydów. Zapobiega utlenianiu lipidów błon komórkowych hepatocytów i zapobiega uszkodzeniom struktur DNA.

Wyciągi alkoholowe z kurkumy stosuje się w osłabieniu żółciotwórczej czynności wątroby, uszkodzeniu polekowym, postępującej marskości, zatruciu lotnymi rozpuszczalnikami organicznymi oraz w żółtaczce wirusowej lub mechanicznej. Ponadto podaje się w je w zapaleniu pęcherzyka żółciowego i dróg żółciowych, kamicy żółciowej, zaburzeniach trawiennych wywołanych niedoborem żółci, w stanach atonicznych i skurczowych mięśni gładkich dróg żółciowych oraz w pooperacyjnym zastoju żółci.

Oceń to:
| Liczba ocen: 21 Średnia: 4

4 komentarze

  1. Kwiecień 13, 2017 at 11:56 am — Odpowiedz

    Gdy zawodzi dietoterapia warto sięgnąć po fosfolioidy dostępne w aptece bez recepty. Mają status leku, a łatwość technologiczna zamknięcia tłuszczowego surowca w żelatynową kapsułkę sprawia, że niewiele jest tam substancji pomocniczych.

  2. Robert
    Kwiecień 18, 2017 at 1:22 pm — Odpowiedz

    Czy jest jaki proponowany przepis diety w tym temacie np.tygodniowy.Pozdrawiam serdecznie

  3. Kwiecień 18, 2017 at 1:57 pm — Odpowiedz

    Dzień dobry, proszę do mnie napisać wiadomość prywatną na pondus_poradnictwo@wp.pl. Pozdrawiam

  4. Czerwiec 21, 2017 at 7:48 am — Odpowiedz

    Takie informacje są niezwykle cenne, lecz i tak nie przekonają przeciętnego Kowalskiego, który za nic w świecie nie zdecyduje się zrezygnować z ulubionych potraw, których podstawą są różnego rodzaju tłuszcze oraz białka. Wolimy dziś sięgnąć po leki dostępne bez recepty, które – jak przekonują nas reklamy – są przecież całkowicie bezpieczne i przynoszą natychmiastową ulgę. Niby coś tak czasem wspomni się o diecie, ale kto by się tym przejmował. Ważne że rynek farmaceutyczny kwitnie z dnia na dzień…

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

dietetyk Karolina Górecka

dietetyk Karolina Górecka

Jestem dietetykiem klinicznym i od kilku lat prowadzę własną firmę - 2 poradnie w Więcborku i Sępólnie Krajeńskim. Studia na kierunku dietetyka ze specjalnością dietetyka i terapia dietą ukończyłam z wyróżnieniem dla najlepszej studentki w Bydgoskiej Szkole Wyższej. Stale podnoszę swoje kwalifikacje uczestnicząc w różnego rodzaju szkoleniach, kursach i konferencjach naukowych. Ukończyłam między innymi kurs towaroznawstwa zielarskiego w Instytucie Włókien Naturalnych i Roślin Zielarskich w Poznaniu, szkolenie z immunodiagnostyki jelit, kurs pedagogiczny, kurs psychologii społecznej, coachingu dla dietetyków, dietetyki sportowej oraz profilaktyki uzależnień. Jestem też dyplomowanym edukatorem w cukrzycy.
Od 2013 roku współpracuję z toruńskim oddziałem Akademii Walki z Rakiem, gdzie prowadzę indywidualne poradnictwo oraz praktyczne warsztaty dla osób chorych onkologicznie.
Oprócz poradnictwa prowadzę wykłady, warsztaty oraz zajęcia z dietetyki w szkołach, sanatoriach i dla prywatnych firm.
Jestem autorką 2 prac naukowych oraz ponad 100 artykułów popularnonaukowych na temat zdrowego stylu życia. Od lat stale współpracuję z miesięcznikiem Diabetyk oraz dwumiesięcznikiem Natura i Ty, od czasu do czasu pisuję dla portali internetowych. W 2014 roku zdobyłam wyróżnienie w konkursie Akademii Dietetyki Praca i praktyka w zawodzie dietetyka za pracę Profilaktyka przerostu gruczołu krokowego BPH.