Tran przez wiele lat był synonimem zdrowia i witalności. Niestety za sprawą nieuczciwych producentów coraz trudniej trafić na wartościowy produkt a w zamian oferuje się nam produkty tranopodobne!

Tran | Przez wiele lat olej z wątroby dorsza był towarem eksportowym i wizytówką Skandynawii. Ceniony surowiec znalazł zastosowanie w lecznictwie i szybko stał się synonimem zdrowia i witalności. Niestety globalizacja i pogoń za zyskiem sprawiły, że na rynek trafiają obecnie produkty „tranopodobne”, których producenci żerują na niewiedzy i braku świadomości konsumentów!

Prawdziwy tran | Źródło zdrowia i witalności

Prawdziwy tran (Oleum Jecoris Aselli) stanowi olej pozyskiwany wyłącznie z wątroby ryb dorszowatych! Jego ojczyzną jest jest Norwegia, gdzie poza lecznictwem wykorzystywano go przez stulecia w garbarstwie i budownictwie.

Źródłem ówczesnego oleju były wątroby dorszy poławianych na najczystszych wodach Morza Norweskiego. Dzięki jego dużemu spożyciu, przez lata odsetek zachorowań na typowe choroby cywilizacyjne na terenie Skandynawii utrzymywał się na rekordowo niskim poziomie.

Wszystko za sprawą kwasów tłuszczowych jedno- i wielonienasyconych, które posiadają wszechstronnie prozdrowotne działanie na organizm człowieka tj. stymulują nasz układ odpornościowy, wpływają na rozwój kości i zębów oraz pełnią istotną rolę w funkcjonowaniu centralnego układu nerwowego.

Kwasy NNKT wpływają również na prawidłowe funkcjonowanie narządu wzroku oraz odpowiadają za niski poziom cholesterolu we krwi – głównego czynnika odpowiedzialnego za rozwój miażdżycy. Witaminy zawarte w tranie, które są rozpuszczalne w tłuszczach (wit. A, D i E) biorą udział w procesie widzenia, rozwoju kości oraz w zapobieganiu chorobom cywilizacyjnym, takim jak: choroba niedokrwienna serca, miażdżyca i cukrzyca.  Co więcej kwasy omega odgrywają ogromną rolę w rozwoju naszych pociech – wpływają na ich koncentrację i pamięć, wspomagają naturalne mechanizmy obronne, a także warunkują właściwy rozwój psychofizyczny.

O tym, jak skutecznie budować odporność pisaliśmy więcej  ⇒ TUTAJ

Aktualnie na rynku farmaceutycznym dostępna jest cała gama suplementów diety nazywanych umownie ”tranem”. Często są to produkty syntetyczne, miernej jakości, nie wykazujące działania prozdrowotnego, jakie im się przypisuje.

WAŻNE! Nie dajmy się nabierać się na „trany z rekina”, „kryla”, czy inne produkty tranopodobne, które tran przypominają wyłącznie z nazwy. Farmaceutyki te zawierają najczęściej oleje z sardynek, anchois, czy po prostu mieszaninę olejów z ryb niewiadomego pochodzenia. Niestety sama obecność w składzie oleju z wątroby dorsza również nie daje nam gwarancji, że nabywany produkt cechuje wysoka jakość i właściwości prozdrowotne.

Tran | Prawda o współczesnych hodowlach dorszy

Wiele doniesień medialnych wskazuje, że światowi potentaci w produkcji tranu robią wszystko, by przy jak najniższym nakładzie kosztów wyprodukować jak największą ilość gotowego produktu.

W efekcie widok kutrów rybackich poławiających dorsze u wybrzeża archipelagu Lofoty nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistości. Współczesne hodowle dorszy, z których później pozyskuje się tran stanowią zamknięte akweny, do których deponuje się ogromne ilości białkowej paszy wraz z pestycydami. Mają one chronić hodowlane dorsze, łososie i sardele przed chorobami, które łatwo przenoszą się z powodu ogromnego zagęszczenia (m.in. wesz łososiowa).

Do zamkniętych siatką hodowli trafiają takie związki jak difluorobenzuron, dioksyna, dieldryna, PCB, aldryna, toksafen czy etoksykina, które przez wielu naukowców uznawane są za silne neurotoksyny. Na dnie zbiorników znajduje się ponadto kilkumetrowa warstwa odchodów, karmy i chemikaliów.

Zatrważająca jest również jakość samego oleju pozyskiwana z tych ryb – wiele niezależnych badań wskazuje, że dostający się na rynek tran jest w większości przypadków zjełczały, a nieprzyjemny zapach zepsutego oleju niweluje się sztucznymi aromatami.

Tran | Mamy alternatywę!

Poszukując tranu wysokiej jakości warto skupić się na lokalnych producentach, którzy dzięki wykorzystaniu naturalnej techniki pozyskiwania oleju zachowują jego naturalne walory smakowe i zdrowotne. Takie małe przedsiębiorstwa potrafią również pochwalić się nienagannymi wynikami analizy organoleptycznej i fizykochemicznej prowadzonej przez niezależne laboratoria.

Ta ostatnia potwierdza, że badany tran pozbawiony jest metali ciężkich (ołowiu, kadmu i rtęci). Warto również zwrócić uwagę na butelkę z ciemnego szkła, która zapewnia świeżość i wysoką jakość tranu, gdyż niekorzystne czynniki zewnętrzne powodują utlenianie kwasów NNKT – szczególnie tych bardzo wrażliwych na światło – gamma-linoenowego i kwasu linolowego.

Jeśli szukacie jednak alternatywy dla oleju z wątroby dorsza zachęcamy do poznania bogactwa jego roślinnego odpowiednika – oleju lnianego, który przez lata był naszą narodową dumą i zapomniany ponowne wraca do łask. Pisaliśmy o tym dużo ⇒ TUTAJ.

Tran a może tłuste ryby morskie?

Chcąc ominąć skomercjalizowany przemysł spożywczy i farmaceutyczny warto produkty tranopodobne zastąpić prawdziwymi rybami.

Wiele rzetelnych badań potwierdza, że częste spożywanie tłustych ryb morskich zmniejsza ryzyko zgonu z powodu choroby niedokrwiennej serca.

Spożywanie raz w tygodniu zmniejsza to ryzyko o 15%, a spożywanie co najmniej 5 razy w tygodniu – o 38%. Już w latach 70. ubiegłego wieku zaobserwowano małą częstość występowania choroby wieńcowej u Eskimosów, spożywających duże ilości tłuszczów ryb morskich. W populacji tej zanotowano również mniejsze stężenia cholesterolu całkowitego we krwi, mniejszą zachorowalność na miażdżycę, nadciśnienie tętnicze i zawały serca.

Za najbardziej wartościowe ryby uważa się oczywiście tłuste ryby morskie zawierające duże ilości kwasów tłuszczowych omega-3 – kwasu eikozapentaenowego (EPA) i dokozaheksaenowego (DHA). Obfitują w nie zwłaszcza łosoś, makrela, śledź, sardynka. W ostatnich latach dyskutowany jest jednak niepokojący problem zanieczyszczenia ryb związkami rtęci, ze względu na to, że substancje te mogą być toksyczne, również dla rozwijającego się płodu.

W związku z powyższym Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration – FDA) oraz Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności zgodnie ustaliły, że ciężarne powinny spożywać tygodniowo 2 porcje ryb o małej zawartości związków rtęci, takie jak łosoś, makrela, śledź, sardynka, dorsz, pstrąg.

UWAGA! Z uwagi na skażenie dioksynami i polichlorowanymi bifenylami nie zaleca się także spożywania ryb bałtyckich przez kobiety w ciąży.

Oceń to:
| Liczba ocen: 41 Średnia: 4.2

4 KOMENTARZE

Zapytaj lub skomentuj:

Napisz komentarz
Podaj swoje imię