Maraton to wydarzenie, do którego każdy rozsądny biegacz musi się solidnie przygotować. Wielomiesięczne treningi oznaczają intensywny wysiłek, którego szczyt przypada na dzień zawodów. Czy każde serce jest w stanie wytrzymać takie obciążenie?

Oceń to:
| Liczba ocen: 8 Średnia: 4.6

Serce lubi wysiłek! Nawet po incydentach kardiologicznych jest on wręcz pożądany. Mówi się wtedy o kluczowej roli rehabilitacji kardiologicznej, która pomaga pacjentowi wrócić do pełnej sprawności fizycznej. Ale chodzi tu o wysiłek umiarkowany, dostosowany do wydolności organizmu. Maraton nie mieści się w tej kategorii. Nawet jeśli naszym celem jest jedynie ukończyć maraton z czasem dalekim od jakiekolwiek rekordu, musimy mieć pewność, że to bezpieczne wyzwanie.

O bezpiecznym bieganiu (z kardiologicznego punktu widzenia) rozmawiamy z kardiologiem inwazyjnym, dyrektorem WCCI Warsaw i kierownikiem Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSW – prof. dr hab. n. med. Robertem Gilem. Zapraszamy do wysłuchania audycji.

  • Przypominamy: audycji można słuchać także pobierając na swojego smartfona naszą darmową aplikację mobilną. Szczegóły TUTAJ.

Streszczenie audycji [podcastu]

Coraz więcej osób biega. Z jednej strony to pozytywne zjawisko, z drugiej niebezpieczne. Bowiem zbyt wielu biegaczy amatorów pragnie szybkich, spektakularnych sukcesów. Maraton ma być ukoronowaniem tych wysiłków. To prawda: brak ruchu zwiększa ryzyko wystąpienia zawału! Mówimy tu jednak o umiarkowanym wysiłku fizycznym, który jest korzystny dla utrzymania organizmu w zdrowiu i dobrej kondycji. Maraton z ponad 42 kilometrami do przebiegnięcia nie mieści sie w tych kategoriach. 

Ważne: biegać można, ale mądrze! Maraton nie jest dla każdego, a już z pewnością nie dla osoby nieprzygotowanej! Nie da się go przebiec samą siłą woli. Warto już na początku zadbać o możliwość konsultacji ze specjalistami mającymi pojęcie o treningu biegowym, o technice biegu, odżywianiu przed i w trakcie tak dużego wysiłku fizycznego, jakim jest maraton.

Prof. Robert Gil namawia do tego, abyśmy się ruszali. Można biegać, jeśli nie ma problemów z układem ruchowym, ale może nie od razu 42 km. Zacznijmy od mniejszych dystansów – mówi kardiolog. 

Co jest kluczowe dla nas w momencie podejmowania decyzji o udziale w maratonie? Co powinniśmy brać pod uwagę? Czy jako kobieta powinnam inaczej przystosować się do maratonu niż mężczyzna, wykonywać inne ćwiczenia, czy dłużej, a może krócej, wcześniej zacząć? Czy wiek gra też tutaj rolę? 

Wszystkie wyżej wymienione czynniki odgrywają ogromną rolę i z całą pewnością należy uznać, że nie ma jednej metody i reguły dla wszystkich. Do każdego trzeba podejść indywidualnie.

Zupełnie inaczej należy przygotować do biegu 18, 19 czy 20-latka, który jeszcze niedawno intensywnie biegał z kolegami, grał w piłkę, jeździł na rowerze, uprawiał trekking. Wiadomo, że jego przygotowanie będzie wyglądało zupełnie inaczej niż przygotowanie 40-latka, który przestraszył się zawału, uznał, że będzie biegał i wymyślił sobie, że jego celem w najbliższych miesiącach będzie ukończenie maratonu. I należy uznać, że to jest do zrobienia, ale trzeba do tego podejść w sposób profesjonalny i odpowiedzialny!

Pierwsza zasada, która powinna być spełniona: świadomość, oczywiście w oparciu o konsultację i badanie kardiologiczne, na ile nasz układ krążenia jest w stanie i czy w ogóle jest może znieść wysiłek jakiego wymaga maraton.

Łatwiej mają ci, którzy regularnie tj. raz na pół roku czy raz na rok zjawiają się u kardiologa – mają wykonane  badanie EKG, echo serca, pełne badanie fizykalne wraz z zebraniem wyników również z profilem biochemicznycm, który mówi o prawdopodobieństwie tworzenia się blaszki miażdżycowej i wystąpienia choroby wieńcowej.

W sytuacjach, gdy wystąpiły już jakieś przejścia kardiologiczne albo podejrzenia choroby wieńcowej konieczne jest wykonanie próby wysiłkowej, która jest pierwszym testem wykazującym stan układu krążenia.

Maraton to 42 195 metrów biegu. Przygotowanie do takiego wysiłku wymaga początkowego sprawdzenia stanu naszego układu krążenia.

Czy konieczne jest wykonanie pewnych badań w tym echa serca lub EKG? Co mogą pokazać te badania?

EKG, czyli elektrokardiogram spoczynkowy jest w stanie wiele powiedzieć o tym, czy w mięśniu sercowym jest przerost lewej komory, czy są zaburzenia przewodzenia śródkomorowego, czy zaburzenia przewodzenia przedsionkowo-komorowego, czy występują zaburzenia rytmu, czy może cechy przebytego zawału.

Ktoś może powiedzieć, po co mi EKG, jak robię echo serca? 

Otóż nie! Te dwa badania się uzupełniają, a nie eliminują! Dlatego, że echo serca tj. echokardiograficzne badanie serca mówi nam o wielkościach jam serca, o grubościach poszczególnych struktur, o funkcji zastawek, o tym, jaka jest sprawność serca w postaci frakcji wyrzutowej lewej komory (EF, enjection fraction). Mówi nam też o ewentualnych wadach wrodzonych czy nabytych serca.

Badanie EKG oraz echo serca powinny być z całą pewnością dla początkującego biegacza punktem wyjścia jak również punktem odniesienia, bo warto je powtórzyć, aby mieć porównanie i wiedzę, czy możemy dalej bezpiecznie kontynuować trening.

Podsumowując, należy podkreślić, że wyżej wymienione badania powinien wykonać zarówno 40-latek jak również 18-latek, czyli ich wykonanie nie jest zależne od wieku biegacza!

Pamiętajmy o tym, że istnieje coś takiego jak “serce atlety”, czy też nagła śmierć u sportowców! – podkreśla prof. Robert Gil. Okazuje się, że nawet młody, na oko zdrowy, w pełni sprawny człowiek może umrzeć w czasie wysiłku fizycznego.

Dlaczego tak się dzieje? To często efekt niezdiagnozowanych wcześniej wad serca. Kardiomiopatia, wady na poziomie miokardium, czyli mięśnia sercowego (łac. myocardium) prowadzą do poważnych zaburzeń rytmu z tzw. śmiercią mięśniową włącznie. Tego typu zdarzenia mogą wystąpić właśnie dopiero podczas ekstremalnego wysiłku (maraton). Dlatego właśnie potencjalnie zdrowy, młody człowiek, który bez wykonania dobrej diagnostyki wstępnej zaczyna ostro i wyczynowo trenować może skończyć tragicznie!

Tego typu przypadki śmierci sportowców największe piętno odcisnęły we Włoszech. Dlatego powstał  tam instytut sportu, który zajmuje się profesjonalnym przygotowaniem sportowców wyczynowych.

Należy pamiętać, że każde zwiększenie pułapu wysiłku wiąże się z koniecznością kontroli funkcji serca!

Nie zapominajmy też o tym, jak ważną sprawą jest przygotowanie wszystkich mięśni, nie tylko tych, które uczestniczą w szybkim biegu. Jak już pisaliśmy wcześniej, warto podejść do przygotowań z głową i zapewnić sobie już od początku opiekę specjalisty, który bezpiecznie pokieruje naszym treningiem.

Maraton: kto bezwzględnie nie powinien brać w nim udziału (jakie schorzenia dyskwalifikują)? 

To zawsze kwestia indywidualnej oceny lekarza, dokonanej na podstawie szczegółowych badań. Według prof. Gila wszystkie schorzenia kardiologiczne są przeciwwskazaniem do udziału w tak morderczym wysiłku jakim jest maraton! Ryzyko jest po prostu za duże.

W ocenie profesora także wszyscy pacjenci, którzy mają nie skorygowane wady serca, rozpoznaną kardiomiopatię, nieuregulowane ciśnienie tętnicze, groźne komorowe zaburzenia rytmu albo napady różnych częstoskurczy również przedsionkowych, cechy niewydolności serca – z całą pewnością powinni sobie maraton odpuścić. Natomiast jak najbardziej powinni być aktywni fizycznie w odpowiednim dla nich stopniu. 

Czyli umiarkowany wysiłek?  Bieganie też, ale…

Owszem bieganie też, ale rekreacyjnie, nie na tak długie dystanse. Pamiętajmy, że układ ruchu człowieka nie jest przystosowany do biegu na tak długim dystansie, jakim jest maraton! Zwłaszcza po twardym asfalcie, betonie (niezależnie od wyśmienitych butów). Najlepsi maratończycy biegają w roku dwa, a rzadko kiedy trzy maratony. To jest ogromny wysiłek i niesie za sobą potencjalne straty dla organizmu. Maratończyk, który jest w światowej czołówce, nie może sobie pozwolić na zbyt dużo startów, bo następny sezon może być jego ostatnim!

Miejmy też świadomość, że bieganie obciąża stawy biodrowe, kolanowe, skokowe. Za przebiegnięcie maratonu możemy zatem słono zapłacić rok, dwa lub nawet trzy lata po starcie (problemy ortopedyczne). Warto zdawać sobie z tego sprawę.

Nie mówię, że to straszny sport, że nie warto, nie … – podkreśla prof. Robert Gil. Wiemy nie od dziś, że duży wysiłek fizyczny indukuje produkcję endorfin, czyli naszych hormonów szczęścia. To są opiaty produkowane w naszym centralnym układzie nerwowym. Niejednego ten wysiłek fizyczny potrafi upoić, człowiek jest w swoim świecie, zadowolony i rozluźniony mimo, że pada na nos ze zmęczenia. To w dzisiejszych czasach jest jakiś sposób na życie. Ale czy to musi być akurat maraton?

Załóżmy że ktoś jednak podjął decyzję: maraton i koniec! Jakie objawy w trakcie biegu powinny zwrócić naszą uwagę, żeby w porę przerwać wyzwanie?

Do sprawy trzeba podejść w sposób zdroworozsądkowy i racjonalny. Co znaczy racjonalny? Dzisiaj już grosze kosztują specjalne urządzenia monitorujące. Nasz świetny chodziarz – Robert Korzeniowski był prekursorem stosowania tego typu urządzeń. Wytrenowany człowiek jest w stanie powiedzieć, że przy danej częstotliwości serca jest w stanie przebiec określony dystans. Zna już swój organizm, wie kiedy trzeba przyjąć odpowiednią dawkę szybko wchłaniającego się, wysokokalorycznego pokarmu. Nie bagatelizuje roli odpowiedniego nawodnienia organizmu.

Odwodniony organizm to słabsza wydolność i większe obciążenie dla serca!

Jeśli ktoś trenuje używając tego typu urządzeń monitorujących, to zna odpowiedź swojego organizmu przy określonych wysiłkach. Wie kiedy da radę, bo układ krążenia też daje radę, więc kontynuuje swój bieg.

Z historii olimpiad wiemy, że byli i tacy zawodnicy, którzy wskutek zaburzonego ostrym wysiłkiem przepływu mózgowego usiłowali biec pod prąd. Kiedyś mniej wiedziano o fizjologii. Ludzie biegali w sposób bardziej naturalny. Etiopczyk Abebe Bikila biegał na przykład na bosaka i wygrał maraton w Tokio! To był ewenement na skalę światową.

Trzeba wiedzieć o tym, że kryzysy w trakcie biegu występują. Siłą woli można sobie z nimi poradzić, ale wymaga to wielkiej odporności na skrajne wręcz zmęczenie. Ekstremalnie zmęczony człowiek czuje się tak, jakby umierał. Mimo to, niektórzy z bardzo silna wolą mogą w takim stanie biec dalej. To jest wewnętrzna motywacja – opowiada nasz Ekspert.

Obecnie, za pomocą urządzeń monitorujących mamy możliwość sprawdzania zachowania się tętna w trakcie wysiłku. Pozwala to w miarę bezpiecznie odpowiedzieć na pytanie: czy serce ma już dość, czy może tylko głowa nie daje już rady (jestem po prostu piekielnie zmęczony i zakwaszony, kwas mlekowy zalewa moje mięśnie które sztywnieją i nie pracują tak, jakbym chciał). Jednak żeby prowadzić taki wewnętrzny dialog trzeba dobrze znać swój organizm. Bez tej wiedzy nie zalecam przebiegnięcia nawet 5 km, a maraton polecam odłożyć na lepsze czasy lub w ogóle sobie odpuścić – mówi prof. Robert Gil.

Warto wiedzieć, że w trakcie takiego wysiłku, jakim jest maraton, dochodzi do rozpadu części mięśni szkieletowych. Kiedy zrobi się pomiary laboratoryjne krwi u ludzi, którzy przybiegli właśnie maraton, to wyniki są tak odbiegające od normy, że strach – twierdzi profesor.

Biegaczy przestrzega jeszcze przed jedną rzeczą! Organizm człowieka to nie jest komputer składający się z różnych obwodów, które połączone dają całość, a rozłączone mogą być analizowane elementarnie. Nic bardziej mylnego! To jest nierozerwalna całość. Dlatego, zwłaszcza na pierwszym etapie treningu, ważne jest aby mieć osobistego trenera. Dane można zbierać, przeglądać, ale czy wyciągnie się właściwe wnioski? Niekoniecznie. Takie samodzielne trenowanie owszem wchodzi w grę, ale nie na pierwszym etapie przygotowania do maratonu.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji z naszym Ekspertem. A gościem Radiokliniki był:

 

Prof. dr hab. n. med. Robert Gil – kardiolog interwencyjny, dyrektor WCCI Warsaw, kierownik Kliniki Kardiologii Inwazyjnej Centralnego Szpitala Klinicznego MSW.

Prof Robert Gil_maraton

 

Dziękujemy naszemu Ekspertowi za ciekawą rozmowę, a my zachęcamy abyście przyjrzeli się bliżej innej aktywności fizycznej jaką jest NORDIC WALKING. 🙂

 

Oceń to:
| Liczba ocen: 8 Średnia: 4.6

Brak komentarzy

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Ewa Michalska

Ewa Michalska

Radioklinika to to miejsce, które tworzę i rozwijam z nieukrywaną pasją wierząc, że mogę w ten sposób pomóc innym i zaoferować ciekawe i przede wszystkim sprawdzone informacje dotyczące zdrowia!

Jestem też mamą dwóch chłopców. Starszy ma 11 lat i jest obiecującym koszykarzem, który nie umie usiedzieć na miejscu i ma niespożyte zasoby energii. Natomiast młodszy 8-latek ma złożoną wadę serca i jest pod stałą opieką lekarzy kardiologów, gastrologów, dietetyków i fizjoterapeutów. Codziennie walczymy o lepsze jutro dla niego!

Radioklinika to portal, którego celem jest pomoc innym, przekazywanie jak najbardziej rzetelnych i wiarygodnych informacji, które mogą pomóc innym ludziom w ich zmaganiach z chorobą!
Nie szukamy sensacji, nie jesteśmy nastawieni na zysk, chcemy autentycznie pomagać i wspierać!

„Miarą Twojego człowieczeństwa jest wielkość Twojej troski o drugiego człowieka” (ks. Mieczysław Maliński).