Żyjemy w ciągłym biegu. Schemat jest z reguły taki: budzik, poranny prysznic, szybkie śniadanie i biegiem do pracy. Potem obiad, zjadany często również w biegu, a na kolację albo brakuje nam czasu, lub zjadamy ją zbyt późno. Ten scenariusz zostaje brutalnie przerwany, gdy nasz organizm przestaje sobie radzić z takim stanem rzeczy!

Oceń to:
| Liczba ocen: 14 Średnia: 3.9

Po pewnym czasie zaczynają pojawiać się kłopoty z żołądkiem, jelitami a pewne dolegliwości stają się naszą codziennością. Jak sobie z nimi radzimy? Zazwyczaj łykamy tabletki, których reklamami jesteśmy dosłownie „bombardowani” każdego dnia poprzez środki masowego przekazu. Bo tak szybciej i prościej.

W czym tkwi nasz problem? Dlaczego nie szukamy przyczyny? Dlaczego nie poświęcamy odpowiedniej uwagi temu, co jemy i nie mamy należytego szacunku do samego spożywania pokarmu. Traktujemy to jako obowiązek, który wykonujemy jak najszybciej. Bo goni nas czas i obowiązki. A ponoć każdy kęs powinniśmy przeżuwać ok. 30 razy?! Kto dziś ma na to czas?!

Powinniśmy żuć, żuć i jeszcze raz żuć, aż pokarm stanie się prawie że płynny. A my zamiast tego wręcz połykamy jedzenie, co stanowi nie lada wyzwanie dla naszego przewodu pokarmowego. Po posiłku nie czujemy się pełni energii i wigoru, a tak być powinno!

Gdy próbujemy wgryźć się w kwestie zdrowego żywienia i zdrowego stylu życia to okazuje się, że jest to temat bardzo dobrze rozwinięty i dość powszechny. W prasie, internecie, czy w telewizji pojawiają się  coraz to nowe preparaty na wszelkie dolegliwości, z którymi borykamy się na codzień.

Mimo tego powinniśmy pamiętać, że nie ma jednej recepty dla wszystkich, nawet na tę samą, wydawałoby się dolegliwość!

Najcenniejszą wiedzą jaką powinniśmy posiąść jest obserwacja samego siebie! Jeśli po czymś nie czujemy się dobrze, zrezygnujmy z tego, bo widocznie nie jest dla nas odpowiednie. Każdy z nas jest inny i u każdego układ pokarmowy posiada „inną historię”.Radioklinika | Jak łączyć pokarmy?

Różnorodna dieta – czy faktycznie jest taka dobra?

Wiele mówi się o różnorodności pokarmów, tymczasem nasi przodkowie jadali proste, naturalne i nieprzetworzone pokarmy, zazwyczaj te same – ze względu na dostępność w danym regionie. Raz była to znaleziona i wygrzebana z ziemi bulwa, innym razem dojrzały owoc, a jeszcze innym mięso upolowanego zwierzaka (te ostatnie zaczęliśmy jadać całkiem niedawno).

Doskonale znamy powiedzenie „ Jesteś tym co jesz”, lecz warto je udoskonalić, mówiąc „Jesteś tym, co przyswajasz!”.

Lubimy dobrze i wystawnie zjeść, wtedy wiele potraw próbujemy „po trochu”, ale niestety dla naszego żołądka to jest bardzo duży kłopot (on ma tylko 1,5 – 2 litrów pojemności, bez zbędnego rozciągania).

Pamiętajmy! Im prostszy posiłek, tym trawi się lepiej i jest przyswajalny znacznie lepiej.

W proces samego trawienia nie chcemy zbyt głęboko wchodzić, o biochemii i o tym co dzieje się w naszym ciele można sporo pisać, lecz chodzi nam tu o prosty i przystępny przekaz.

Trawienie jest procesem, który ma na celu doprowadzić spożyty pokarm do najprostszej i jednocześnie najbardziej przyswajalnej dla naszego organizmu formy.

Strawione, wyodrębnione cenne składniki dostają się do krwi, a w raz z nią do wszystkich komórek naszego ciała, które potrzebują glukozy jako energii, białek i tłuszczu jako budulca, a przede wszystkim potrzebują witamin i składników mineralnych, bez których nasz organizm nie jest w stanie funkcjonować.

Enzymy – substancje, zwykle o strukturze białkowej, nie są w stanie pracować bez tych dwóch ważnych grup związków. W porównaniu do węglowodanów, białek i tłuszczy potrzebujemy ich znikome ilości, lecz nie zdajemy sobie często sprawy jak są ważne!

Jeśli wszystko co wkładamy do ust przenika do krwi a wraz z nią do całego ciała, to możemy przypuszczać co może być przyczyną ciągłego zmęczenia, zaburzeń koncentracji, pamięci, przewlekłych stanów zapalnych i różnorakich odczynów alergicznych i nietolerancji. Nie bez powodu jelita nazywane są naszym „drugim mózgiem” ze względu na ilość obecnych w nich połączeń nerwowych!

Każdy ze składników odżywczych wymaga odpowiednich enzymów, odpowiedniego środowiska i konkretnego czasu do strawienia. Produkcja enzymów kosztuje nas sporo energii, stąd niewłaściwe pożywienie zamiast dostarczać, odbiera nam cenną energię.

Wiedza, jak prawidłowo łączyć pokarmy jest kluczowa!

Senność po posiłku, odbijanie, zgaga, uczucie palenia w przełyku, wzdęcia, gazy to tylko część objawów świadczących o niewłaściwym połączeniu pokarmów.

WAŻNE! Długotrwałe niewłaściwe odżywanie prowadzi stanów zapalnych jelit, alergii i w konsekwencji do chorób autoimmunologicznych. Na wspomniane „odżywianie” ma wpływ nie tylko łączenie pokarmów i składników odżywczych, ale także ich jakość, sposób jedzenia, stan naszych jelit, przyjmowane leki, kwasowość żołądka, a przede wszystkim rodzaj bakterii zamieszkujących w naszym przewodzie pokarmowym.

Enzymy niszczone są podczas obróbki termicznej (są białkami, ulegają procesowi denaturacji). Surowe, dojrzałe warzywa i owoce, tzw. „żywy pokarm” potrzebuje wyłącznie odpowiednich warunków środowiskowych (ciepło i wilgotno), aby ulec rozpadowi. Trawi się je łatwo i szybko ze względu na to, że są bogate właśnie w enzymy, nie przetworzone wartości odżywcze oraz składniki alkalizujące, które odżywiają i oczyszczają organizm.

Proces gotowania powoduje „rozbijanie” skrobi oraz unieczynnienie składników antyodżywczych np. kwasu fitynowego zawartego w strączkach. Gotowane pożywienie trawi się znacznie dłużej w porównaniu do surowego, stąd należy zaczynać posiłek od surowizny.

Sedno tkwi w odpowiedniej równowadze surowego do gotowanego pokarmu, w żadnym wypadku nie powinniśmy przesadzać ani w jedną ani w drugą stronę.

Pory jedzenia mają znaczenie!

„Śniadanie zjedz jak król, obiad jak książę, kolację zaś jak żebrak”. Pamiętacie to stare, dobre polskie przysłowie?

Doskonale znamy pojęcie „jedz 5 posiłków dziennie”, jednak nie u każdemu ono się sprawdza. Pokarm trawi się od 3 do nawet 5 h w zależności co jemy, ile i jak łączymy.

Zjedzenie kolejnego posiłku po 2h powoduje, że poprzedni nie jest dobrze strawiony, zaczyna fermentować, gdyż organizm zajmuje się nową porcją pokarmu.

Każdy narząd pracuje swoim cyklem (czas biologiczny). Trzustka, odpowiedzialna za regulację gospodarki węglowodanowej, „zasypia” około godz. 18 – 19, stąd bardzo niesprzyjające jest jedzenie późniejszym wieczorem, szczególnie słodkości! Organizm zużywa dużo krwi i dużo energii na trawienie tego, co dostaje z zewnątrz. Dajmy mu odpowiedni czas na odpoczynek i regenerację. Niektórzy najlepiej czują się, jedząc tylko dwa posiłki dziennie.

Zastanawiasz się, jak łączyć pokarmy? Zacznij od płynów!

Od najmłodszych lat uczy się nas popijania posiłków. Nie jest to niestety korzystne połączenie, ze względu na rozrzedzanie soków trawiennych i dłuższy czas trawienia.

Nieodpowiednio strawiony pokarm trafia do dwunastnicy, gdzie nie może być dalej trawiony i tu pałeczkę przejmują bakterie doprowadzając do jego fermentacji i gnicia, czego skutkiem są wzdęcia, uczucie pełności i gazy. Minusem jest również większy poziom cukru we krwi, ponieważ im bardziej płynny pokarm, tym szybciej przedostaje się do krwiobiegu, zwiększając poziom glukozy!

Najlepiej pić 10 – 30 minut przez posiłkiem (na pusty żołądek) lub 1 – 2 godziny po posiłku (w zależności od rodzaju pożywienia – długości jego trawienia).

Najlepszym rozwiązaniem przed posiłkiem jest woda z dodatkiem cytryny/mięty/limonki lub herbatka ziołowa, albo świeżo wyciskany sok. W celu zakwaszenia żołądka należy wypić przed posiłkiem wodę z dodatkiem octu jabłkowego lub soli (kłodawskiej/himalajskiej lub innej soli nieoczyszczonej).

Płyny przed posiłkiem „wypłukują” pozostałości z żołądka, co przygotowuje go na następny posiłek oraz spowodują, że zjemy mniej!

Najważniejsze jest to, aby dzień rozpoczynać od odpowiedniej ilości wody (dla jednych będzie to szklanka dla innych dwie). Po nocy nasz organizm jest odwodniony. Wprowadźmy nawyk picia wody od razu po wstaniu a szybko odczujemy różnicę w samopoczuciu.

Owoce w codziennej diecie!

Owoce możemy podzielić na 3 kategorie:

  • słodkie: daktyle, figi, banany oraz owoce suszone,
  • półkwaśne: jabłka, jagody, morele, brzoskwinie, śliwki, wiśnie i nektarynki,
  • kwaśne: cytryny, pomarańcze, grejpfruty, ananasy, porzeczki, granaty, kwaśne jabłka, truskawki.

Owoce zawierają proste cukry, które szybko ulegają wchłonięciu. Obecność jakiegokolwiek innego pokarmu powoduje jego zaleganie i niepotrzebną fermentację, gdyż cukry „pochłaniają” sporą ilość soków trawiennych.

Owoce trawią się bardzo szybko. Jedzmy je oddzielnie, na czczo lub 2 h po posiłku. W jednym posiłku możemy łączyć owoce słodkie z półkwaśnymi i półkwaśne z kwaśnymi. Melony i arbuzy jedzmy oddzielnie.

Jak łączyć pokarmy z produktami skrobiowymi?

Produkty skrobiowe to m.in. zboża, kasze, wyroby zbożowe i mączne, wyroby cukiernicze, warzywa bogate w skrobię (ziemniak, kukurydza, burak, marchew, dynia).

Pamiętajcie, nie wolno ich łączyć z produktami białkowymi. Fermentacja, jaka ma miejsce po nieprawidłowym połączeniu powoduje powstawanie toksycznych produktów ubocznych jak kwas octowy, kwas mlekowy, alkohole i dwutlenek węgla.

Produkty skrobiowe możemy łączyć natomiast z tłuszczami.

Warzywa niskoskrobiowe tworzą połączenia idealne!

Warzywa niskoskrobiowe to: brokuł, kalafior, ogórek, cebula, groszek, por, czosnek, bakłażan, papryka.

Zielone i niskoskrobiowe warzywa są, jak krew grupy „O”. Każda inna grupa krwi ją toleruje, zatem idealnie komponują się ze wszystkimi innymi grupami składników odżywczych. Przez swój bogaty skład ułatwiają ich trawienie. Idealnie ubogacają zarówno posiłek białkowy, jak potrawy bogate w skrobię.

Białko w codziennej diecie – na co zwracać szczególną uwagę?

Do produktów białkowych zaliczyć możemy produkty odzwierzęce (nabiał, jajka, mięso, ryby) i rośliny strączkowe (groch, fasola, soczewica, bób) oraz orzechy i nasiona. O tym jak zadbać o ich właściwą podaż pisaliśmy dość obszernie  ⇒ TUTAJ.

Do prawidłowego strawienia białka potrzebne jest środowisko kwaśne. Produkty wysokobiałkowe są najciężej strawne, stąd powinny być spożywane jako pierwsze.

Tu najważniejszą zasadą jest rozdzielenie produktów białkowych ze skrobiowymi! Białka nie powinno łączyć się również z tłuszczami, gdyż zaburzają one prawidłowe trawienie białek.

Kwasy z owoców ułatwiają natomiast rozbijanie łańcuchów proteinowych, stąd często spotykamy takie połączenia jak jogurt z truskawkami, czy pieczeń z ananasem.

Węglowodany nie lubią białka!

Węglowodany, zwane także cukrami, jest to nic innego, jak związki organiczne, które są podstawowym źródłem energii wykorzystywanej przez nas do utrzymania stałej temperatury ciała i pracy całego organizmu. Uważa się, że są one również materiałem budulcowym komórek.

Węglowodany potrzebują środowiska zasadowego do trawienia. Stąd jakiekolwiek połączenie białka z węglowodanami powoduje wyrzut enzymów o dwóch odmiennych odczynach. Jak wiemy połączenie zasadowe z kwaśnym daje nam obojętne, co powoduje nieprawidłowe trawienie zarówno węglowodanów, jak i białek!

Tłuszcze z owocami? Tak, ale nie ze wszystkimi!

Tłuszcze, czyli oleje roślinne, tran, smalec, masło, śmietana, awokado. Śmiało możemy łączyć je z produktami skrobiowymi.

Pamiętajcie! Posiłek bogaty w tłuszcze najlepiej spożywać przed planowaną aktywnością fizyczną.

Tłuszcze i słodkie owoce to jest bardzo niekorzystne połączenie, choć wiele słodkości tzw. „bez mąki”, „bez cukru” ma w sobie połączenie orzechów i suszonych owoców (daktyli, rodzynek, moreli i td.).  Natomiast śmiało możemy łączyć tłuszcze z owocami kwaśnymi!

Jak to jest z tą solą?

Sól (najlepiej nasza polska kłodawska) silnie pobudza wydzielanie soków trawiennych. Słona zupa idealnie przygotuje nasz żołądek na “cięższy” pokarm.

Kiszonki i „kwaśne produkty” – sięgajmy po nie jak najczęściej!

Kiszonki ułatwiają trawienie ze względu na bogactwo dobroczynnych bakterii, głównie kwasu mlekowego. W tym wszystkim chodzi o trawienie enzymatyczne a nie bakteryjne, które prowadzi do fermentacji.

Powyższe wskazówki pomogą nam w poprawie funkcjonowania naszego przewodu pokarmowego i co się z tym ściśle wiąże – w poprawie samopoczucia!

Najlepsze są posiłki składające się z jednego składnika pokarmowego, ale znając zasady łączenia możemy komponować posiłki tak, by osiągnąć jeszcze lepszy efekt, niż zjadając każdy ze składników oddzielnie.

Tak jak w przypadku każdej zmiany, najtrudniejsze są początki. Natomiast, gdy uda się nam wytrwać pierwsze 2 – 4 tygodnie, organizm odwdzięczy się nam lepszym samopoczuciem. To, co obecnie uznawaliśmy za normę po cięższym obiedzie, stanie się rzadkością. Warto spróbować. Trzymamy kciuki i zachęcamy do zadawania pytań 🙂

Oceń to:
| Liczba ocen: 14 Średnia: 3.9

2 komentarze

  1. Krzysiek
    Wrzesień 8, 2017 at 7:50 am — Odpowiedz

    dziękuję za ten artykuł.bardzo ciekawie i kompleksowo ujmuje temat. postaram sie z niego skorzystać. mam ogromną prośbę o wiecej przykładów co robić (czytam czego nie robic) i przyklady konkretnych dobrych dań ale dla laika. czyli nie białko i niskoskrobiowe warzywo tylko po prostu schabowy z brokułami
    proszę o ko krety i serdecznie pozdrawiam 🙂

  2. Jerzy
    Wrzesień 8, 2017 at 8:38 am — Odpowiedz

    Dobrze byłoby podawać też przykłady konkretnych powszechnych na ogół potraw, kwalifikując, oceniając ich stopień pożyteczności, bądź szkodliwości. Przykładowo: rano, na śniadanie spożywam płatki owsiane – górskie ugotowane na wodzie i następnie rozrzedzone mlekiem. Dobrze to, czy źle? Czy lepiej jeść ziemniaki z maślanką, czy raczej makaron z maślanką lub makaron zalany ciepłym mlekiem? Takiego typu informacje dotyczące powszechnie spożywanych, prostych potraw byłyby, moim zdaniem, bardzo pożyteczne. Łączę pozdrowienia Jerzy.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Monika Dubicka yournature

Monika Dubicka yournature

Swoją przygodę z zdrowym stylem życia rozpoczęłam wraz z wyborem pierwszych studiów: Technologii Żywności i Żywienie Człowieka. Obecnie piszę pracę magisterską z Farmacji. Od sześciu lat pasjonuję się roślinnym sposobem żywienia, który sama praktykuję, jego wpływem na zdrowie i leczenie chorób przewlekłych. Jego możliwości doświadczyłam na samej sobie. Zainspirowana fitoterapią i medycyną żywienia, każdego dnia uczę się i staram pogłębiać swoją wiedzę. W wolnych chwilach relaksuje się w kuchni, poznając nowe smaki i próbując co raz to bardziej zwariowanych dań! Od kilku lat współpracuję z gospodarstwem ekologicznym, spełniam swoje marzenia pomagając innym w zmianie nawyków żywieniowych i przekazując wiedzę na temat leczenia, przede wszystkim tym, co daje nam natura.